Wróciłam! Wiecie jak to jest... Najpierw zdaj klasę, potem możesz pisać xd. Zdałam klasę i piszę! YAY! Pierwsze co napisałam, to taki spóźniony one shot na urodziny DaeHuyna! YAY po raz drugi! Miłego czytania!
Zwierzątko w domu, może być
zarówno szczęściem jak i zmorą. Pies to wspaniały przyjaciel, tylko potrafi być
głośny i może coś zmajstrować. Kot to piękne zwierzę, ale leniwe i wiecznie
domagające się jedzenia. Chomik, może i będący małym i spokojnym stworzonkiem,
dużo brudzi. Ktoś by stwierdził: wychowaj muchę! Cicha, tylko lata, ma cię w
nosie i prawdopodobnie nie wie o twoim istnieniu. Bang YongGuk żałował, że nie
pomyślał o podarowaniu swojemu chłopakowi muchy. Gdyby to zrobił, poduszka nie
wysuwałaby się mu teraz spod głowy, koc nie zlatywał na podłogę, a plecy nie
bolałyby go tak niemiłosiernie. A wszystko przez jednego szarego futrzaka z
dużymi uszami! To przez niego wdał się w kłótnię z wokalistą, a potem skończył
śpiąc na niewygodnej kanapie w studiu nagraniowym.
Zaczęło się całkiem niewinnie.
Od urodzin DaeHyuna. Bang jak zwykle nie wiedział, co ma mu dać. Myślał już o
wszystkim: perfumy, kwiaty, czekoladki, ubrania, zegarek, pierścionek,
bransoletka, lodówka wypchana jedzeniem, bokserki, a nawet był skłonny kupić
zestaw lampek choinkowych, gdyby nie powstrzymał go HimChan. Na dzień przed
„wielkim dniem”, jak miał zwyczaj mawiać Dae, YongGuk wyruszył sam na ulicę
zatłoczonego miasta. Odziany w długi czarny płaszcz i kapelusz przykrywający
prawie całą twarz, przechodził zaraz obok sklepu zoologicznego, gdy jego uwagę
przykuła mała szara kuleczka, spokojnie zajmująca miejsce w kącie wystawy.
Lider bez większego namysłu wszedł do sklepu. Podszedł do wystawy i zauroczony
wlepiał wzrok w króliczka.
-Mogę w czymś pomóc?- usłyszał
delikatny głos, po czym odwrócił się szybko i spojrzał na stojącą przed nim
drobną kobietę, która uśmiechała się delikatnie.
-Ah… Czy, mógłbym wziąć tego
zwierzaka?- zapytał z lekkim wahaniem.
Kobieta zaśmiała się tylko, po
czym minęła YongGuka i wyciągnęła z klatki szaraczka. Bang patrzył na
zwierzątko lekko przerażony, po czym wyciągnął ręce i chwycił króliczka.
-On nie gryzie…- wymruczała pod
nosem ekspedientka, mając ochotę śmiać się ze swojego klienta, który patrzył na
zwierze jakby to miało go zjeść. –Chce go pan dla siebie?- zapytała po chwili
Lider przestał wgapiać się w
biedne stworzenie i popatrzył na kobietę pustym wzrokiem. Nie… Królik nie miał
być dla niego. Miał być idealnym urodzinowym prezentem dla DaeHyuna.
-Chcę go komuś dać.- odparł po
chwili milczenia
-Na prezent? Pewnie dla pana
dziewczyny! Musi być szczęściarą, że ma takiego uroczego chłopaka!- Bang
pokazał swój dziąsłowy uśmiech, słysząc komentarz
-To raczej ja jestem
szczęściarzem…- wymruczał pod nosem, podnosząc króliczka na wysokość swoich
oczu.
Sześciu ledwo żywych chłopców
wtoczyło się do mieszkania, znajdującego się na ósmym piętrze wieżowca. Zelo
szybko udał się do pierwszego lepszego pokoju, nie zważając na to, czy należy
do niego, czy też nie, po czym rzucił się na łóżko i szybko zasnął. HimChan
zajął sobie łazienkę i robił tam, Bóg wie co, natomiast JongUp zaczął
przysypiać na kanapie. Po części przytomny YoungJae trafił do swojego pokoju,
przebrał w wygodniejsze ubrania i wdrapał się pod koc. DaeHyun pobiegł do
kuchni, by wlać tam w siebie cały karton mleka. YongGuk spokojnie zamknął wtedy
drzwi, po czym usiadł na kanapie, by przegonić tancerza do łóżka.
JongUp popatrzył na niego
nieprzytomnie, uśmiechnął się i poczłapał do siebie. Lider spojrzał na
wokalistę, który stał w kuchni i patrzył przed siebie pustym wzrokiem. DaeHyun
zawsze taki był, kiedy nie miał już na nic siły. YongGuk podszedł do niego i
odwrócił w swoją stronę. Dae miał na ustach lekki uśmiech, a na jego górnej
wardze widniały białe wąsy, pozostałość po mleku. Bang zaśmiał się, po czym
wytarł rękawem twarz młodszego.
-Dae, wiesz, jaki dzisiaj
dzień?- zapytał wciąż uśmiechając się lekko
Młodszy zastanowił się przez
chwilę, patrząc na swojego chłopaka. Zamrugał kilka razy, po czym lekko
potrząsnął głową. Widać było, że nie do końca łapie kontakt ze światem. YongGuk
złapał jego twarz w dłonie i spojrzał w oczy.
-Jest już po dwunastej…- zaczął-
co oznacza, że dziś jest dwudziesty ósmy czerwca. – Dae nadal patrzył na niego
pustym wzrokiem- Twoje. Urodziny.- powiedział powoli
DaeHyun zaśmiał się.
-Hyung…- jęknął rozchichotany-
Moje urodziny były rok temu…
YongGukowi opadła głowa. Dae
potrafił być niesamowicie głupi, bezmyślny, głośny i wkurzający… Lider wziął
głęboki oddech, po czym zaczął powoli tłumaczyć:
-Skarbie. Rok temu były twoje
dwudzieste pierwsze urodziny. W tym roku są twoje dwudzieste drugie. Urodziny
świętujemy, co rok. Rozumiesz? Starzejesz się.
Jung potrząsnął głową.
-Ja się nie starzeję, hyung! Ja
robię się bardziej męski…- wygłosił obrażonym tonem wokalista.- To ty się
starzejesz!
YongGuk nie miał siły na
przekomarzania. Reszta członków była zmęczona, szczególnie Zelo, a lider musiał
być odpowiedzialny. Kiedy nadejdzie ranek, wytłumaczy DaeHyunowi, że jest męski
jak HimChan w różowej piżamce w jednorożce…
-Dobrze. Już cicho. Ja się
starzeję. Niech ci będzie.- wyszeptał Guk chroniąc sen maknae i innych. –
Pójdziesz ze mną na chwilę na balkon?
DaeHyun zgodził się cichym
„Mhm”, po czym pozwolił, by lider pociągnął go na taras. Powietrze było zimne.
YongGuk szybko zarzucił na wokalistę swoją bluzę. Pocałował go delikatnie w
czoło, po czym wyszedł, by wrócić z pudełkiem po butach. Stanął przed DaeHyunem
i podał mu je. Młodszy chwycił je z lekkim zdziwieniem, po czym spojrzał na
starszego. Bang ponaglił go ruchem głowy i ze splecionymi dłońmi obserwował
chłopaka. Dae zdjął wieczko. Jego oczom ukazała się kulka futra. Chłopak
patrzył to na nią, to na YongGuka. Nie miał zielonego pojęcia co trzymał w
rękach.
-Hyung…- YongGuk patrzył z
wyczekiwaniem- czy to jest coś…- Bang wstrzymał oddech- coś, co można zjeść?
Lider westchnął ciężko i szybko
zbliżył się do wokalisty. Stanął obok, obejmując go ramieniem.
-Dae, to jest zwierzę. Królik.
Od dzisiaj to twoje zwierzątko.- oznajmił łagodnie
DaeHyun momentalnie się ożywił.
Spojrzał na starszego wytrzeszczając oczy. On, Zelo i JongUp, zawsze chcieli
mieć zwierzątko w dormie, jednak YongGuk, HimChan, YoungJae i manager, wciąż im
zabraniali. Bang uśmiechnął cię szeroko, patrząc na minę młodszego. DaeHyun
momentalnie chwycił go za dłoń i zaciągnął do ich wspólnego pokoju. YongGuk
ledwo zdążył zamknął drzwi balkonowe.
DaeHyun położył pudełko na
łóżko, przysiadł na nim i wyciągnął delikatnie stworzonko, kładąc je na
kolanach. Króliczek, był niesamowicie spokojny. Pozwolił, by zauroczony chłopak
„pomiział” jego futerko i popieścił jego uszka. Jung uśmiechał się przy tym jak
kilkuletnie dziecko. Lider stał, opierając się o ścianę, obserwując twarz
chłopaka.
Młodszy odłożył delikatnie
zwierzątko na łóżko, po czym poderwał się i podbiegł do swojego chłopaka.
Zarzucił mu ręce na szyję i wtulił się w niego najmocniej jak potrafił. Guk
zaplótł ręce na jego talii i odwzajemnił uścisk. Lider zamknął oczy, czując
delikatny zapach włosów młodszego, które teraz miał między palcami. DaeHyun
odsunął się od niego lekko. Spojrzał na niego, uśmiechnięty, po czym delikatnie
pocałował. Nie był to namiętny pocałunek. Był to pocałunek, pełen miłości. Nie
było w nim pożądania, erotyzmu, czy niewyjaśnionej brutalności. Czyste uczucie.
Młodszy uśmiechał się delikatnie, nie odrywając się ani na chwilę od
ukochanego. YongGuk bawił się jego włosami i czuł jak Dae przesuwa dłonie w
jego ramion na jego policzki, by po chwili poczuć ciepły oddech wokalisty na
swojej twarzy. Starszy otworzył oczy i spojrzał prosto w roześmiane i lekko
zaszklone, ze zmęczenia, oczy młodszego.
-Hyung…- DaeHyun gładził
kciukami kości policzkowe lidera- Kocham cię.
Starszy uśmiechnął się, jeszcze
raz delikatnie pocałował usta Junga, by po chwili wyszeptać:
-Też cię kocham, Dae…
Następnego ranka YongGuk obudził
się z wtulonym w swoją pierś DaeHyunem. Młodszy zacisnął pięści na koszulce
lidera i ukrył nos w zagłębieniu jego szyi. Bang delikatnie gładził jego włosy,
raz po raz całując delikatnie czubek jego głowy. Był szczęśliwy, że może
dzisiaj cały dzień spędzić razem z wokalistą. Miał zamiar przyrządzić kolację,
zabrać chłopaka do zoo, czy na zakupy, lub najzwyczajniej rozsiąść się na
kanapie i spędzić czas oglądając filmy i przytulając się do młodszego.
Mimowolnie uśmiechał się myśląc, co mogą razem robić.
DaeHyun poruszył się lekko i po
chwili otworzył oczy. Odetchnął głęboko, podnosząc głowę i patrząc na
starszego. Uśmiechnął się szeroko i bez słowa pocałował go w czubek nosa.
-Dzień dobry, hyung- wymruczał
wtulając się mocniej w ciepłe ciało lidera.
-Dzień dobry, Dae. Jesteś
głodny?- zapytał Bang wiedząc, że Dae zawsze rano jest głodny jak w wilk po
całej nocy spędzonej bez jedzenia.
-Zawsze…- westchnął młodszy
YongGuk zrzucił z siebie koc,
szybko udając się do kuchni i ignorując jęki DaeHyuna. Teraz pora na chwilę
geniuszu, szefa YongGuka. Lider otworzył lodówkę, by ujrzeć kilka kartonów
mleka i tylko to. Bang zatrzasnął zirytowany drzwiczki, po czym zaczął
przeszukiwać szafki, co pozwoliło odnaleźć cztery torebki ramenu. Może nie jest
to wiele, ani nie jest to nic tak wybornego jak jedzenie w pięciogwiazdkowej
restauracji, ale wystarcza by zaspokoić głód sześciu mężczyzn (dojrzałych
chłopców).
Raper opierał się o ścianę i
czekał aż jedzenie będzie gotowe. Po chwili ubrał rękawice kuchenne i przeniósł
gorący garnek na stół. Teraz do szczęścia brakowało tylko pozostałych członków,
którzy nie mieli ochotę na pobudkę. YongGuk wrócił do DaeHyuna i zastał go
siedzącego na łóżku w białej koszulce na ramiączkach i bokserkach z królikiem
między nogami. Chłopak patrzył jak szaraczek skacze po pościeli i drapie ją
zaciekle krótkimi pazurkami. Starszy zaśmiał się lekko, siadając na skraju
łóżka i kładąc głowę na ramieniu młodszego.
-Hyung!- zawołał Dae- Serio mogę
go zatrzymać?
-Serio.- YongGuk pocałował
policzek młodszego -Tylko pilnuj żeby niczego nie zniszczył.
-A jak zniszczy?- Jung trzymał
teraz królika w dłoniach i odwrócił się do swojego chłopaka z wielkimi
przestraszonymi oczyma
-Pilnuj go. – YongGuk spoważniał
na chwile i posłał młodszemu srogie spojrzenie.
Później tego dnia wszyscy
chłopcy siedzieli w salonie. HimChan czytał magazyn z modą, JongUp uparcie mu
przeszkadzał, a Zelo siedział z króliczkiem- YongYongiem- i karmił go
marchewką. DaeHyun, YongGuk i YoungJae oglądali w telewizji powtórkę ostatniego
Gag Concert. Wszystko wydawało się być jak z bajki. Cisza, spokój, ciągłe
wściekłe mruknięcia ze strony Himmiego…. Do czasu:
-YongGuk hyung…- Zelo stanął
przed kanapą z podartymi kartkami papieru
-Co to?- zaalarmowany lider
wyprostował się zrzucając głowę Dae ze swojego jednego ramienia a YoungJae z
drugiego.
-Bo… Ten… Królik… Się wziął i
zgłodniał… I ten…- Choi popatrzył błagalnym wzrokiem w stronę DaeHyuna
-Co ma znaczyć „się wziął i
zgłodniał”?
Wokalista szybko stanął obok
maknae i oparł dłonie na ramionach najstarszego.
-Sam mi go dałeś, hyung…-
próbował tłumaczyć DaeHyun- To nie jest wina YongYong’a!
-To jest jego wina! To szkodnik!
Zelo odłożył kartki, będące
kartkami z notatnika YongGuka, złapał królika i uciekł do swojego pokoju.
HimChan, JongUp i YoungJae obserwowali całą scenę.
-HYUNG! Sam mi go dałeś! Teraz
chcesz go wyrzucać?!
-Tak! Bo nie potrafisz go
upilnować!
YongGuk wskazał na potargany
papier na podłodze, po czym szybko wstał zrzucając ręce Dae ze swoich ramion.
Młodszy patrzył na niego ze złością wypisaną na twarzy. Kłótnie w ich związku
były rzadkie, prawie w ogóle ich nie było, a ich sprzeczki nie trwały dłużej
niż kilka godzin, kiedy to ze sobą nie rozmawiali. Kończyło się na
przeprosinach i wspólnym leżeniu i tuleniu się w pod kocem. Tym razem zanosiło
się na coś poważniejszego.
-Siedziałem z tobą na kanapie! Jak
miałem go pilnować? Zelo się z nim bawił…- młodszy przybrał minę uderzonego
szczeniaka. Spóścił głowę i ściszył głos.
Bang momentalnie poczuł się jak
ostatni idiota. Dobrze wiedział, że jego chłopak nie miał wpływu na zachowanie
zwierzaka, tylko co miał zrobić? W takich sytuacjach emocje zawsze biorą górę….
-Dae, skarbie…- młodszy zaczął
cicho szlochać- Przepraszam. Nie panowałem nad sobą… Ja…
-Myślę, że lepiej będzie jak
będziesz spać dzisiaj na kanapie….- HimChan postanowił wkroczyć do akcji.-
Przemyśl swoje zachowanie.
Visual objął ramieniem DaeHyuna
i wyszedł z nim do pokoju swojego i YoungJae. Zaraz za nimi pobiegł JongUp,
zostawiając Banga z drugim wokalistą.
-Spieprzyłeś to hyung.
Spieprzyłeś…
I tak lider B.A.P znalazł się na
kanapie. Poduszka wysuwa mu się spod głowy, a koc zsuwa na podłogę. Wszystko
przez jednego pożeracza kartek z uszami.

