Pokazywanie postów oznaczonych etykietą b.a.p. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą b.a.p. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 czerwca 2014

BangDae "Uszata katastrofa"

Wróciłam! Wiecie jak to jest... Najpierw zdaj klasę, potem możesz pisać xd. Zdałam klasę i piszę! YAY! Pierwsze co napisałam, to taki spóźniony one shot na urodziny DaeHuyna! YAY po raz drugi! Miłego czytania! 



Zwierzątko w domu, może być zarówno szczęściem jak i zmorą. Pies to wspaniały przyjaciel, tylko potrafi być głośny i może coś zmajstrować. Kot to piękne zwierzę, ale leniwe i wiecznie domagające się jedzenia. Chomik, może i będący małym i spokojnym stworzonkiem, dużo brudzi. Ktoś by stwierdził: wychowaj muchę! Cicha, tylko lata, ma cię w nosie i prawdopodobnie nie wie o twoim istnieniu. Bang YongGuk żałował, że nie pomyślał o podarowaniu swojemu chłopakowi muchy. Gdyby to zrobił, poduszka nie wysuwałaby się mu teraz spod głowy, koc nie zlatywał na podłogę, a plecy nie bolałyby go tak niemiłosiernie. A wszystko przez jednego szarego futrzaka z dużymi uszami! To przez niego wdał się w kłótnię z wokalistą, a potem skończył śpiąc na niewygodnej kanapie w studiu nagraniowym.
Zaczęło się całkiem niewinnie. Od urodzin DaeHyuna. Bang jak zwykle nie wiedział, co ma mu dać. Myślał już o wszystkim: perfumy, kwiaty, czekoladki, ubrania, zegarek, pierścionek, bransoletka, lodówka wypchana jedzeniem, bokserki, a nawet był skłonny kupić zestaw lampek choinkowych, gdyby nie powstrzymał go HimChan. Na dzień przed „wielkim dniem”, jak miał zwyczaj mawiać Dae, YongGuk wyruszył sam na ulicę zatłoczonego miasta. Odziany w długi czarny płaszcz i kapelusz przykrywający prawie całą twarz, przechodził zaraz obok sklepu zoologicznego, gdy jego uwagę przykuła mała szara kuleczka, spokojnie zajmująca miejsce w kącie wystawy. Lider bez większego namysłu wszedł do sklepu. Podszedł do wystawy i zauroczony wlepiał wzrok w króliczka.
-Mogę w czymś pomóc?- usłyszał delikatny głos, po czym odwrócił się szybko i spojrzał na stojącą przed nim drobną kobietę, która uśmiechała się delikatnie.
-Ah… Czy, mógłbym wziąć tego zwierzaka?- zapytał z lekkim wahaniem.
Kobieta zaśmiała się tylko, po czym minęła YongGuka i wyciągnęła z klatki szaraczka. Bang patrzył na zwierzątko lekko przerażony, po czym wyciągnął ręce i chwycił króliczka.
-On nie gryzie…- wymruczała pod nosem ekspedientka, mając ochotę śmiać się ze swojego klienta, który patrzył na zwierze jakby to miało go zjeść. –Chce go pan dla siebie?- zapytała po chwili
Lider przestał wgapiać się w biedne stworzenie i popatrzył na kobietę pustym wzrokiem. Nie… Królik nie miał być dla niego. Miał być idealnym urodzinowym prezentem dla DaeHyuna.
-Chcę go komuś dać.- odparł po chwili milczenia
-Na prezent? Pewnie dla pana dziewczyny! Musi być szczęściarą, że ma takiego uroczego chłopaka!- Bang pokazał swój dziąsłowy uśmiech, słysząc komentarz
-To raczej ja jestem szczęściarzem…- wymruczał pod nosem, podnosząc króliczka na wysokość swoich oczu.

Sześciu ledwo żywych chłopców wtoczyło się do mieszkania, znajdującego się na ósmym piętrze wieżowca. Zelo szybko udał się do pierwszego lepszego pokoju, nie zważając na to, czy należy do niego, czy też nie, po czym rzucił się na łóżko i szybko zasnął. HimChan zajął sobie łazienkę i robił tam, Bóg wie co, natomiast JongUp zaczął przysypiać na kanapie. Po części przytomny YoungJae trafił do swojego pokoju, przebrał w wygodniejsze ubrania i wdrapał się pod koc. DaeHyun pobiegł do kuchni, by wlać tam w siebie cały karton mleka. YongGuk spokojnie zamknął wtedy drzwi, po czym usiadł na kanapie, by przegonić tancerza do łóżka.
JongUp popatrzył na niego nieprzytomnie, uśmiechnął się i poczłapał do siebie. Lider spojrzał na wokalistę, który stał w kuchni i patrzył przed siebie pustym wzrokiem. DaeHyun zawsze taki był, kiedy nie miał już na nic siły. YongGuk podszedł do niego i odwrócił w swoją stronę. Dae miał na ustach lekki uśmiech, a na jego górnej wardze widniały białe wąsy, pozostałość po mleku. Bang zaśmiał się, po czym wytarł rękawem twarz młodszego.
-Dae, wiesz, jaki dzisiaj dzień?- zapytał wciąż uśmiechając się lekko
Młodszy zastanowił się przez chwilę, patrząc na swojego chłopaka. Zamrugał kilka razy, po czym lekko potrząsnął głową. Widać było, że nie do końca łapie kontakt ze światem. YongGuk złapał jego twarz w dłonie i spojrzał w oczy.
-Jest już po dwunastej…- zaczął- co oznacza, że dziś jest dwudziesty ósmy czerwca. – Dae nadal patrzył na niego pustym wzrokiem- Twoje. Urodziny.- powiedział powoli
DaeHyun zaśmiał się.
-Hyung…- jęknął rozchichotany- Moje urodziny były rok temu…
YongGukowi opadła głowa. Dae potrafił być niesamowicie głupi, bezmyślny, głośny i wkurzający… Lider wziął głęboki oddech, po czym zaczął powoli tłumaczyć:
-Skarbie. Rok temu były twoje dwudzieste pierwsze urodziny. W tym roku są twoje dwudzieste drugie. Urodziny świętujemy, co rok. Rozumiesz? Starzejesz się.
Jung potrząsnął głową.
-Ja się nie starzeję, hyung! Ja robię się bardziej męski…- wygłosił obrażonym tonem wokalista.- To ty się starzejesz!
YongGuk nie miał siły na przekomarzania. Reszta członków była zmęczona, szczególnie Zelo, a lider musiał być odpowiedzialny. Kiedy nadejdzie ranek, wytłumaczy DaeHyunowi, że jest męski jak HimChan w różowej piżamce w jednorożce…
-Dobrze. Już cicho. Ja się starzeję. Niech ci będzie.- wyszeptał Guk chroniąc sen maknae i innych. – Pójdziesz ze mną na chwilę na balkon?
DaeHyun zgodził się cichym „Mhm”, po czym pozwolił, by lider pociągnął go na taras. Powietrze było zimne. YongGuk szybko zarzucił na wokalistę swoją bluzę. Pocałował go delikatnie w czoło, po czym wyszedł, by wrócić z pudełkiem po butach. Stanął przed DaeHyunem i podał mu je. Młodszy chwycił je z lekkim zdziwieniem, po czym spojrzał na starszego. Bang ponaglił go ruchem głowy i ze splecionymi dłońmi obserwował chłopaka. Dae zdjął wieczko. Jego oczom ukazała się kulka futra. Chłopak patrzył to na nią, to na YongGuka. Nie miał zielonego pojęcia co trzymał w rękach.
-Hyung…- YongGuk patrzył z wyczekiwaniem- czy to jest coś…- Bang wstrzymał oddech- coś, co można zjeść?
Lider westchnął ciężko i szybko zbliżył się do wokalisty. Stanął obok, obejmując go ramieniem.
-Dae, to jest zwierzę. Królik. Od dzisiaj to twoje zwierzątko.- oznajmił łagodnie
DaeHyun momentalnie się ożywił. Spojrzał na starszego wytrzeszczając oczy. On, Zelo i JongUp, zawsze chcieli mieć zwierzątko w dormie, jednak YongGuk, HimChan, YoungJae i manager, wciąż im zabraniali. Bang uśmiechnął cię szeroko, patrząc na minę młodszego. DaeHyun momentalnie chwycił go za dłoń i zaciągnął do ich wspólnego pokoju. YongGuk ledwo zdążył zamknął drzwi balkonowe.
DaeHyun położył pudełko na łóżko, przysiadł na nim i wyciągnął delikatnie stworzonko, kładąc je na kolanach. Króliczek, był niesamowicie spokojny. Pozwolił, by zauroczony chłopak „pomiział” jego futerko i popieścił jego uszka. Jung uśmiechał się przy tym jak kilkuletnie dziecko. Lider stał, opierając się o ścianę, obserwując twarz chłopaka.
Młodszy odłożył delikatnie zwierzątko na łóżko, po czym poderwał się i podbiegł do swojego chłopaka. Zarzucił mu ręce na szyję i wtulił się w niego najmocniej jak potrafił. Guk zaplótł ręce na jego talii i odwzajemnił uścisk. Lider zamknął oczy, czując delikatny zapach włosów młodszego, które teraz miał między palcami. DaeHyun odsunął się od niego lekko. Spojrzał na niego, uśmiechnięty, po czym delikatnie pocałował. Nie był to namiętny pocałunek. Był to pocałunek, pełen miłości. Nie było w nim pożądania, erotyzmu, czy niewyjaśnionej brutalności. Czyste uczucie. Młodszy uśmiechał się delikatnie, nie odrywając się ani na chwilę od ukochanego. YongGuk bawił się jego włosami i czuł jak Dae przesuwa dłonie w jego ramion na jego policzki, by po chwili poczuć ciepły oddech wokalisty na swojej twarzy. Starszy otworzył oczy i spojrzał prosto w roześmiane i lekko zaszklone, ze zmęczenia, oczy młodszego.
-Hyung…- DaeHyun gładził kciukami kości policzkowe lidera- Kocham cię.
Starszy uśmiechnął się, jeszcze raz delikatnie pocałował usta Junga, by po chwili wyszeptać:
-Też cię kocham, Dae…

Następnego ranka YongGuk obudził się z wtulonym w swoją pierś DaeHyunem. Młodszy zacisnął pięści na koszulce lidera i ukrył nos w zagłębieniu jego szyi. Bang delikatnie gładził jego włosy, raz po raz całując delikatnie czubek jego głowy. Był szczęśliwy, że może dzisiaj cały dzień spędzić razem z wokalistą. Miał zamiar przyrządzić kolację, zabrać chłopaka do zoo, czy na zakupy, lub najzwyczajniej rozsiąść się na kanapie i spędzić czas oglądając filmy i przytulając się do młodszego. Mimowolnie uśmiechał się myśląc, co mogą razem robić.
DaeHyun poruszył się lekko i po chwili otworzył oczy. Odetchnął głęboko, podnosząc głowę i patrząc na starszego. Uśmiechnął się szeroko i bez słowa pocałował go w czubek nosa.
-Dzień dobry, hyung- wymruczał wtulając się mocniej w ciepłe ciało lidera.
-Dzień dobry, Dae. Jesteś głodny?- zapytał Bang wiedząc, że Dae zawsze rano jest głodny jak w wilk po całej nocy spędzonej bez jedzenia.
-Zawsze…- westchnął młodszy
YongGuk zrzucił z siebie koc, szybko udając się do kuchni i ignorując jęki DaeHyuna. Teraz pora na chwilę geniuszu, szefa YongGuka. Lider otworzył lodówkę, by ujrzeć kilka kartonów mleka i tylko to. Bang zatrzasnął zirytowany drzwiczki, po czym zaczął przeszukiwać szafki, co pozwoliło odnaleźć cztery torebki ramenu. Może nie jest to wiele, ani nie jest to nic tak wybornego jak jedzenie w pięciogwiazdkowej restauracji, ale wystarcza by zaspokoić głód sześciu mężczyzn (dojrzałych chłopców).
Raper opierał się o ścianę i czekał aż jedzenie będzie gotowe. Po chwili ubrał rękawice kuchenne i przeniósł gorący garnek na stół. Teraz do szczęścia brakowało tylko pozostałych członków, którzy nie mieli ochotę na pobudkę. YongGuk wrócił do DaeHyuna i zastał go siedzącego na łóżku w białej koszulce na ramiączkach i bokserkach z królikiem między nogami. Chłopak patrzył jak szaraczek skacze po pościeli i drapie ją zaciekle krótkimi pazurkami. Starszy zaśmiał się lekko, siadając na skraju łóżka i kładąc głowę na ramieniu młodszego.
-Hyung!- zawołał Dae- Serio mogę go zatrzymać?
-Serio.- YongGuk pocałował policzek młodszego -Tylko pilnuj żeby niczego nie zniszczył.
-A jak zniszczy?- Jung trzymał teraz królika w dłoniach i odwrócił się do swojego chłopaka z wielkimi przestraszonymi oczyma
-Pilnuj go. – YongGuk spoważniał na chwile i posłał młodszemu srogie spojrzenie.

Później tego dnia wszyscy chłopcy siedzieli w salonie. HimChan czytał magazyn z modą, JongUp uparcie mu przeszkadzał, a Zelo siedział z króliczkiem- YongYongiem- i karmił go marchewką. DaeHyun, YongGuk i YoungJae oglądali w telewizji powtórkę ostatniego Gag Concert. Wszystko wydawało się być jak z bajki. Cisza, spokój, ciągłe wściekłe mruknięcia ze strony Himmiego…. Do czasu:
-YongGuk hyung…- Zelo stanął przed kanapą z podartymi kartkami papieru
-Co to?- zaalarmowany lider wyprostował się zrzucając głowę Dae ze swojego jednego ramienia a YoungJae z drugiego.
-Bo… Ten… Królik… Się wziął i zgłodniał… I ten…- Choi popatrzył błagalnym wzrokiem w stronę DaeHyuna
-Co ma znaczyć „się wziął i zgłodniał”?
Wokalista szybko stanął obok maknae i oparł dłonie na ramionach najstarszego.
-Sam mi go dałeś, hyung…- próbował tłumaczyć DaeHyun- To nie jest wina YongYong’a!
-To jest jego wina! To szkodnik!
Zelo odłożył kartki, będące kartkami z notatnika YongGuka, złapał królika i uciekł do swojego pokoju. HimChan, JongUp i YoungJae obserwowali całą scenę.
-HYUNG! Sam mi go dałeś! Teraz chcesz go wyrzucać?!
-Tak! Bo nie potrafisz go upilnować!
YongGuk wskazał na potargany papier na podłodze, po czym szybko wstał zrzucając ręce Dae ze swoich ramion. Młodszy patrzył na niego ze złością wypisaną na twarzy. Kłótnie w ich związku były rzadkie, prawie w ogóle ich nie było, a ich sprzeczki nie trwały dłużej niż kilka godzin, kiedy to ze sobą nie rozmawiali. Kończyło się na przeprosinach i wspólnym leżeniu i tuleniu się w pod kocem. Tym razem zanosiło się na coś poważniejszego.
-Siedziałem z tobą na kanapie! Jak miałem go pilnować? Zelo się z nim bawił…- młodszy przybrał minę uderzonego szczeniaka. Spóścił głowę i ściszył głos.
Bang momentalnie poczuł się jak ostatni idiota. Dobrze wiedział, że jego chłopak nie miał wpływu na zachowanie zwierzaka, tylko co miał zrobić? W takich sytuacjach emocje zawsze biorą górę….
-Dae, skarbie…- młodszy zaczął cicho szlochać- Przepraszam. Nie panowałem nad sobą… Ja…
-Myślę, że lepiej będzie jak będziesz spać dzisiaj na kanapie….- HimChan postanowił wkroczyć do akcji.- Przemyśl swoje zachowanie.
Visual objął ramieniem DaeHyuna i wyszedł z nim do pokoju swojego i YoungJae. Zaraz za nimi pobiegł JongUp, zostawiając Banga z drugim wokalistą.
-Spieprzyłeś to hyung. Spieprzyłeś…
I tak lider B.A.P znalazł się na kanapie. Poduszka wysuwa mu się spod głowy, a koc zsuwa na podłogę. Wszystko przez jednego pożeracza kartek z uszami.