Cześć dzieciaczki! Po długiej przerwie wróciłam! Mam ochotę do pisania! Yay! Co by tu powiedzieć... Jest to mój pierwszy fik z EXO, a Kaisoo bardzo lubię więc zdecydowałam się na nich! Życzę miłego czytania!
“Opisz swój świat”
Jongin tępo wlepiał wzrok w polecenie zapisane w jego zeszycie. W dłoni ściskał długopis, którego ciężar powoli stawał się nie do zniesienia. Jego wzrok powoli robił się nieostry. Jedno głupie zdanie stawało się niewyraźne. W końcu na białą kartkę spadła łza. Najpierw jedna, potem druga, aż w końcu Jongin łkał niczym małe dziecko. Jedno głupie zadanie od wykładowcy sprawiało, że miał ochotę się załamać. Jak miał opisać swój świat skoro on już dawno nie istnieje? Jak opisać coś co przestało istnieć? Jak opisać świat który skończył się z jego śmiercią?
Jongin wiedział dokładnie kiedy zaczął się jego świat i dokładnie wiedział kiedy się skończył.
Zaczął się 3 listopada 2011 roku w śnieżny dzień, kiedy niebo było całkowicie szare, a słońce nie miało szans by przebić się przez grubą pokrywę chmur. Jongin wracał właśnie do domu po całym dniu w szkole, podczas gdy robiło się coraz ciemniej i ciemniej. Chłopak nie był w dobrym humorze przez małą sprzeczkę ze swoim długoletnim przyjacielem o najbardziej błahy powód na świecie. Właściwie to sprzeczka była wywołana przez niego i jego głupią zazdrość o to, że jego przyjaciel ma kogoś, a on nie. Szczerze mówiąc to Jongin był zazdrosny, że Sehun nie spędza już z nim tak dużej ilości czasu jak kiedyś, kiedy nie było Luhana. Ale kłótnia wybuchła, a teraz chłopak mógł już tylko żałować, że ją rozpoczął.
Jongin westchnął ciężko i wszedł do sklepu. Zaczął przemierzać alejki pomiędzy regałami w poszukiwaniu czegoś do picia i czegoś słodkiego kiedy nagle wszystkie światła zgasły, co pociągnęło za sobą serię przekleństw. To nie były jego przekleństwa. Jongin rozejrzał się po sklepie i zobaczył małą osobę biegnącą na zaplecze. Chłopak był dosyć drobny i naprawdę niski jak na mężczyznę. Miał gęste i wyglądające na miękkie czarne włosy, a jego plecy wyglądały z lekka kobieco. Chłopak zniknął na dłuższą chwilę, po czym wrócił i oparł się na ladzie, spuszczając głowę. Jongin podszedł do niego cicho i patrzył na czubek jego głowy. Niższy zdawał się nie zauważać jego obecności, więc Jongin lekko odchrząknął.
-Nie zapłacisz za nic. - odparł sucho pracownik nie podnosząc głowy - Nie ma prądu. Nie wyjdziesz też. Wszystko tu mamy na prąd…
I wtedy kasjer podniósł głowę, a Jongin pomyślał, że tak wygląda anioł. Oczy chłopaka były duże i miały piękny ciemny odcień. Jego usta były ładnie wycięte, teraz wykrzywione w grymasie niezadowolenia.
-O! Jesteś uczniem! - zawołał pracownik -Pewnie wracałeś do domu… Musisz dzwonić do rodziców i powiedzieć im, że będziesz później… No chyba, że urwałeś się z lekcji…. - dokończył podejrzliwie pracownik
-Nie! - obronił się szybko Jongin - Nie zostałem tylko w szkole żeby się uczyć… Długo będziemy tu siedzieć?
-Nie wiem… Nie znam się. Ja tu tylko stoję za kasą... Ale mam nadzieję, że nie… Mam dzisiaj ważną wizytę.
Nastała między nimi ciężka cisza. Jongin przeznaczył ten czas na podziwianie idealnych jak dla niego rysów niższego. Lubił kształt tego nosa i zarys ust… Wtedy pracownik spojrzał na niego i wymruczał coś, a Jongin szybko popatrzył przez okno na ciemną ulicę.
-Do Kyungsoo. - wyburczał nagle sprzedawca
-Co? - zapytał zdezorientowany uczeń
-Właśnie się przedstawiłem, dzieciaku!
-Kim Jongin… - odparł lekko chłopak, niezrażony wybuchem Kyungsoo
Kyungsoo uśmiechnął się, pokazując białe zęby i usta, które ułożyły się w kształt serca. Wtedy Jongin pomyślał, że ciemność nagle stała się jaśniejsza. I zapomniał, że pokłócił się dzisiaj z Sehunem, zapomniał że jest w ostatniej klasie i że czekają go egzaminy końcowe. Zapomniał, że jego wychowawca da mu solidną reprymendę za zignorowanie jego polecenia i nie zostanie w szkole na dodatkowe godziny nauki. Zapomniał o wszystkim bo Do Kyungsoo obdarzył go najpiękniejszym uśmiechem jaki widział.
Prądu nie było przez kilka godzin. Jongin ignorował połączenia od swojej mamy, oraz od Sehuna. Siedział na ladzie razem z Kyungsoo, który jak się okazało jest studentem architektury i jest starszy od niego tylko o rok. Rozmawiali o wszystkim. Zaczęli od nauki, a skończyli na głupich filmikach z sieci, gdzie ludzie robią głupie rzeczy. Kiedy drzwi mogły już się otworzyć, a światło mogło już się włączyć oni dalej rozmawiali jak gdyby nigdy nic śmiejąc się z najprostszych żartów i tych najgłupszych też.
Zanim Jongin zorientował się, że na zegarze wybiła 20 miał na telefonie 34 nieodebrane połączenia od mamy, 18 od Sehuna a także jakieś 45 wiadomości tekstowe od swojego ojca. Chłopak wrócił do domu z szerokim uśmiechem na ustach i nowym kontaktem w telefonie.
Od tamtej pory Jongin i Kyungsoo zaczęli się codziennie spotykać. Najpierw młodszy chłopak zawsze odwiedzał starszego w pracy. Czasem pomagał w odbiorze towaru, lub ułożeniu wszystkiego na półkach. Raz umył nawet podłogę za Kyungsoo kiedy ten był zbyt leniwy by zrobić to samemu. Po pewnym czasie Kyungsoo i Jongin zaczęli wychodzić razem do kawiarń, czy na zwykłe spacery. Potem Jongin znalazł za wygodne przesiadywanie w mieszkaniu Kyungsoo, i zanim się zorientowali zostali parą. Teraz Jongin nie był już zazdrosny o związek Sehuna i Luhana bo miał własny. Wszystko się układało. Byli razem szczęśliwi. Nie kłócili się zbyt często, a jeśli już to szybko się godzili. Było jak w bajce, aż w końcu Jongin zauważył, że Kyungsoo ostatnio stał się bledszy. Jego skóra nie świeciła już tak jak przy pierwszym spotkaniu, a oczy nie miały tego samego blasku. Nawet jego uśmiech przyblakł. Za każdym razem kiedy młodszy zadawał pytanie o zdrowie starszego, ten tylko uśmiechał się lekko i tłumaczył to zwykłym przeziębieniem. Miarka przebrała się kiedy pewnego dnia Kyungsoo zemdlał niosąc z kuchni wodę. Jongin spanikował kiedy nie mógł obudzić starszego i zadzwonił na pogotowie.
Był to dzień w którym poznał prawdę. Był to też dzień w którym jego świat zaczął chylić się ku końcowi - 1 czerwca 2012 roku. Nie spodziewał się, że kiedy do szpitala przyjedzie przyrodni brat Kyungsoo, Chanyeol, dowie się, że jego ukochany chłopak jest chory. Nie spodziewał się usłyszeć, że Do Kyungsoo od 2 lat choruje na raka. Nie mógł sobie wybaczyć, że niczego nie zauważył. Nie mógł sobie uwierzyć, że nie wspierał swojego słodkiego chłopaka kiedy ten jeździł na wszystkie chemie. Od Chanyeola dowiedział się, że od pewnego czasu było tylko gorzej. Leczenie nie przynosiło efektów, a lekarze jedynie rozkładali ręce, mówiąc, że są przeżuty i, że już nic nie mogą zrobić. Podali Kyungsoo kroplówkę i wypisali do domu gdzie Kyungsoo w końcu się załamał.
Spędził cały dzień na kanapie tuląc się do Jongina i płacząc. Powtarzał, że nie chce umierać, że nie chce go opuszczać, że jest przestraszony. Jongin trzymał go blisko siebie i delikatnie kołysał w ramionach czując, że starszy stracił na wadze. Mijały miesiące. Jongin zamieszkał razem z chłopakiem by się nim zajmować. Były dni kiedy Kyungsoo był szczęśliwy, uśmiechnięty i zadowolony. Były też dni kiedy chłopak nie chciał wychodzić z domu, siedział skulony w łóżku i całymi dniami gapił się w ścianę. Jeździł na chemię, leczył się. Jongin pilnował by regularnie jadł posiłki i przyjmował leki. Pocieszał go kiedy wypadły mu wszystkie włosy. Kupował mu kolorowe chustki bo pewnego dnia starszy stwierdził, że chce mieć możliwość wyboru, nie chcąc chodzić w jednej czarnej. Starszy często wymiotował więc coraz częściej jadł coraz mniej i mniej, aż w końcu nie chciał jeść wcale. Mocno stracił na wadze. Miał coraz mniej siły, aż w końcu nadszedł dzień kiedy chłopak nie miał siły wstać z łóżka. Codziennie do ich mieszkania przychodziła matka Kyungsoo, czasem i matka Jongina. Codziennie był u nich też Chanyeol i Sehun z Luhanem. Wszyscy oni martwili się o wychudzonego i wyczerpanego chłopaka, który nie mógł już nawet sam się przemieszczać.
Pewnego dnia Kyunsoo wstał. Był wesoły i o dziwno miał ochotę na jedzenie. Jongin miał łzy w oczach kiedy patrzył jak jego chłopak wesoło wcina frytki. Kyungsoo był tego dnia bardzo rozmowny i do wszystkich się kleił, nawet do Chanyeola, którego zazwyczaj od siebie odpychał. Wszyscy myśleli, że jest lepiej, skoro ten stan trwał już ponad dwa tygodnie.
-Jongin-ah! - zawołał Kyungsoo z wielkim uśmiechem na twarzy
-Hmmm??? - zamruczał Jongin odwracając się w stronę swojego hyunga który szedł w jego stronę i przytulił się do niego
-Nie zostawię cię! Nigdy cię nie zostawię! Będę walczył!
Jongin zapłakał, przytulając do siebie wychudzone ciało starszego.
Tej samej nocy płuca Kyungsoo odmówiły współpracy. Chłopak obudził w środku nocy i miał trudności ze złapaniem oddechu. Jongin zadzwonił po pogotowie, które na szczęście przyjechało na czas. Lekarz oznajmił mu, że nowotwór zaatakował płuca. Wtedy zapadł już ostateczny wyrok. Od tego czasu starszy był przykuty do łóżka. Teraz jego płucami była maszyna. Jongin siedział przy łóżku i patrzył na bladą twarz Kyungsoo. Swojego Kyungsoo. Niegdyś uśmiechniętego i pełnego życia. Teraz jego oczy były zamknięte, policzki zapadnięte a usta popękane. Jego skóra była prawie biała, bez jakiegokolwiek koloru. Chłopak nie budził się często, a jeśli już, to nie mógł nic powiedzieć. Patrzył tylko zmęczonymi oczyma na Jongina i uśmiechał się niekiedy lekko. Ciszę w pokoju przerywało tylko pikanie maszyny monitorującej pracę serca starszego. Jongin spędzał godziny modląc się by móc ciągle słyszeć pikanie tej cholernej aparatury, by móc mieć pewność, że Kyungsoo wciąż oddycha.
Obudziło go lekkie uderzenie w przedramię. Otworzył oczy. Spojrzał na twarz Kyungsoo, który odciągnął od swojej twarzy maskę tlenową.
-Kocham cię. - powiedział wolno, walcząc z dusznościami
Jongin chciał przytrzymać mu maskę przy twarzy. Nie mógł tego robić. Nie mógł tego kończyć, ale wiedział, że Kyungsoo wie, że to koniec.
-Kocham cię. - wydyszał jeszcze raz starszy. Z kącika jego oka spłynęła łza. - Nie zapominaj o mnie. - opuścił maskę - Wiesz… - znów opuścił maskę - Wtedy… w sklepie - zakasłał i znów opuścił maskę - Wiedziałem kiedy… Wrócił prąd…. - opuścił maskę - Nie chciałem… żebyś wychodził.- opuścił maskę i już jej nie podniósł.
Jongin opadł na kolana przy jego łóżku i chwycił mocno jego kościstą dłoń w swoją. Ucałował ją. Po czym ocierając łzy ze swoich oczu, umieszczał pocałunki na twarzy starszego. Na jego czole, na jego policzkach, nawet na tej głupiej masce. Nie chciał żeby to był koniec. Nie chciał.
Ale widocznie płuca Kyungsoo chciały, bo przestały po prostu pracować. Maszyny zaczęły szybko pikać, sprawiając, że do pokoju wbiegło trzech lekarzy i kilka pielęgniarek. Jeden z doktorów odciągnął płaczącego i szarpiącego się Jongina od łóżka, podczas gdy pozostała dwójka ratowała życie jego chłopaka. Młodszy nie widział co się dzieje. Słyszał tylko piszczenie w uszach, aż w końcu w całym pokoju rozległ się stały dźwięk i słowa lekarza:
-Czas zgonu 21:09.
21:09, 23 października 2013 roku. Wtedy jego świat się skończył.
Przyznam się, że dużo tutaj wymyślałam w tej chorobie i korzystałam z pomocy wujcia google xd Wybaczcie jeśli było to straszne!

