Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yoonseok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yoonseok. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2015

Yoonseok "Cry baby"

Cześć dzieciaczki! Napisałam Yoonseoka to macie! Tak. Mam na nich mocną fazę. Musicie to przetrwać! Wierzę w was! xd Od razu się przyznam, że nie chciało mi się tego czytać drugi raz, więc pewnie może być parę literówek czy błędów w składni, ale jak będę żywsza to poprawię! Co będę dużo gadać jak mi się nie chce... Miłego czytania! 


Nie wszyscy muszą lubić wszystkich. Nie wszyscy muszą być też lubiani przez wszystkich. Są ludzie których tolerujemy, lub tacy których zmuszeni jesteśmy tolerować. A to czy kogoś lubimy czy nie lubimy wychodzi poprzez błahe powody. W innej osobie może przeszkadzać nam nawet najmniejsza cecha. Najmniejsze jej zachowanie, czy też sposób mówienia lub chodzenia. Wybieramy sobie kto nam pasuje, a kto nas irytuje. Zaraz po poznaniu danej osoby zaczynamy ją obserwować i wtedy możemy stwierdzić - Nie. Ty mi nie pasujesz. Nie lubię cię. - i jakże często może to być mylne stwierdzenie, ale pamiętajmy, że już tą osobę zaszufladkowaliśmy i nie będziemy chcieć poznać jej bliżej. Właśnie poprzez takie odgórne ocenianie ludzi możemy tracić wiele ciekawych osobowości do poznania.
Wówczas Hoseok nawet przez chwilę nie pomyślał, że może normalnie porozmawiać z Yoongim. Widział w nim tylko zarozumiałego, pewnego siebie i leniwego chłopaka. Nie chciał na niego nawet patrzeć, nie chciał przebywać w jego towarzystwie sam na sam a tym bardziej nie chciał z nim współpracować. Często wszczynał kłótnie o najmniejsze rzeczy i specjalnie dogryzał starszemu. Yoongi również nie próbował nawiązać głębszego kontaktu z młodszym. Miał podejście w stylu: “jeśli ty mnie nie lubisz, to ja ciebie też” i żyło mu się dobrze, czego nie można powiedzieć o Namjoonie który przeżywał ciężkie chwile przez te dwójkę. Wiele razy usiłował ich pogodzić w odwrocie otrzymując tylko parę wyzwisk i niekiedy siniaka. I tak mijały dni pomiędzy całą trójką. Hoseok patrzył pogardliwie na Yoongiego, który cały dzień chodził naburmuszony, a Namjoon mógł tylko przyglądać się relacji tej dwójki.
Wszystko zaczęło zmieniać się bardzo powoli a jednak znacznie pewnego listopadowego dnia. Niebo zasnute przez gęstą powłokę z chmur. Powietrze pachniało jak deszcz który padał nieustannie od kilku dni. Yoongi siedział w łazience, będącą jedynym pomieszczeniem dającym choć trochę prywatności i od pół godziny rozmawiał przez telefon. Hoseok w tym czasie snuł się po dormie i popijał wodę chodząc z jednego kąta w kąt, aż w końcu jego pęcherz nie wytrzymał i chłopak zaczął dobijać się do łazienki, głośno oznajmiając że musi pilnie skorzystać z toalety oraz że Yoongi ma się wynosić gdzie indziej. Hobi walnął kilka razy pięścią w drewniane drzwi, które po chwili otworzyły się powoli ujawniając starszego chłopaka, z opuszczonymi ramionami, zaciskającego w dłoni telefon. Beanie którą miał na sobie Yoongi była naciągnięta w taki sposób by zakrywała jak najwięcej jego twarzy. Młodszy odsunął się z drogi mrucząc coś o tym jak głupi jest starszy chłopak, po czym pchnął go lekko do przodu by zamknąć się w pomieszczeniu.
Yoongi po wyjściu z łazienki poszedł poszukać Namjoona, ale nie mógł go nigdzie znaleźć. Nie był pewien dlaczego ale potrzebował teraz bliskości drugiej osoby. Kiedy coś takiego się działo zawsze mógł liczyć na Namjoona. Teraz nie wiedział gdzie pójść więc wrócił do dormu, tylko po to by zastać go cichym i pustym. Yoongi usiadł na podłodze zaraz obok stolika i patrzył w przestrzeń. Wtedy kiedy siedział w łazience rozmawiał ze swoim bratem. Jego hyung opowiadał mu o tym co działo się w domu. O tym jak jego mama bardzo za nim tęskni i jak płacze czasem nie mogąc przytulić swojego najmłodszego syna, nie wiedząc czy wszystko z nim w porządku, czy je i czy nie jest samotny. O tym jak jego ojciec początkowo nie popierający pomysłu na życie swojego syna, opowiada teraz swoim kolegom, że jego dziecko przebywa w Seulu i ma przed sobą wielką przyszłość. O tym jak jego hyung znalazł sobie dziewczynę, mieszkanie i pracę. O tym jak jego suczka urodziła małe szczeniaki, które prawdopodobnie są najsłodszymi pieskami na świecie. O tym, że jego przyjaciele ciągle o niego wypytują. O tym, że jego babcia ciągle chce wiedzieć kiedy Yoongi do niej przyjedzie. O tym, że na osiedlowym sklepiku pojawiły się nowe rodzaje lodów. O tym, że do domu obok wprowadziła się nowa rodzina. O tym, że córka sąsiadki wyszła za mąż. O tym że jego mama zasadziła nowe kwiatki. O tym, że jego mama spędzi kolejne urodziny tylko z jednym ze swoich synów.
Yoongi chciał być częścią tego wszystkiego. Nawet jeśli były to najmniejsze rzeczy jak nowy rodzaj lodów w sklepie z którego podkradał kiedyś lizaki z kolegami. Jednak najbardziej żałował, że nie będzie mógł przytulić swojej mamy w dniu tak wyjątkowym jak urodziny. Kiedy on i jego brat byli młodsi, zawsze przygotowywali razem niezwykły prezent. A ich matka kochała każdy z nich, bo co piękniejszego dla matki może być, niż prezent wykonany przez jej dziecko. Nawet jeśli kartka urodzinowa była krzywo wycięta, a klej lepił się do palców. Nawet jeśli ciasto było niedopieczone lub wychodziło jak zakalec. Yoongi tęsknił za tym.
Nie zorientował się że po jego bladych policzkach spływały łzy. Chłopak otarł je szybko i wybiegł z dormu. Biegł tak w nadziei, że znajdzie kogoś w sali treningowej i nie pomylił się. Stojąc na zewnątrz usłyszał rozbrzmiewającą muzykę. Suga uspokoił swój oddech i uchylił lekko drzwi, zaglądając do środka. Hoseok stał na środku pomieszczenia oddychając ciężko. Jego pierś unosiła się i opadała rytmicznie, kiedy magnetofon zaczynał wypuszczać z siebie pomruk, oznajmiający koniec nagrania. Chłopak otarł pot z czoła i wyłączył urządzenie z kontaktu, po czym wyprostował się i spojrzał w lustro.
-Będziesz tam tak sterczał? - zapytał nie odwracając się, patrząc na odbicie Yoongiego w lustrze.
Starszy zaprzeczył lekko paroma ruchami głowy.
-To wynoś się stąd i nie przeszkadzaj. Obaj wiemy, że niewiele wiesz o tańcu… - wyburczał Hoseok.
Suga zamknął drzwi, ale nie tak jak Hobi chciał, po drugiej stronie. Yoongi wszedł do sali.
-Czego teraz chcesz? Nie mam ochoty się z tobą kłócić. - Hoseok odwrócił się w końcu i patrzył na małą figurę starszego - Chodzi o sytuację w łazience? Wiesz, że nie jesteś sam i nie zamierzam przepraszać!
Yoongi znów zaprzeczył, rozglądając się dookoła. Odkąd znalazł się w agencji niewiele razy przyszedł do sali z własnej woli.
-To czego chcesz? - zapytał zirytowany Hoseok, kładąc rękę na biodrze.
-Mogę… - Yoongi nie wiedział czy odpowiednie będzie kończenie swojego pytania - Mogę tu przez chwilę posiedzieć? - starszy wstrzymał oddech - Nie będę ci przeszkadzał. - dodał jeszcze szybko wypuszczając powietrze z płuc.
Hoseok rozejrzał się dookoła. Min Yoongi. Chciał bez przymusu posiedzieć w sali treningowej, w której dostawał zawsze w kość przez swoje dwie lewe nogi? To dużo więcej niż śmieszne. -Siadaj. W końcu sala nie należy do mnie. Tylko się nie odzywaj. Ani nie rób za dużo hałasu… - ostrzegł J-Hope znów podłączając magnetofon. Patrzył jak Yoongi podchodzi do ściany naprzeciw lustra, osuwa się na podłogę, przyciąga kolana do piesi, obejmuje je ramionami i rozgląda się niepewnie po pomieszczeniu.
Młodszy starał się wybrać piosenkę, jednak jego wzrok wciąż podążał w stronę skulonej postaci siedzącej po ścianą. To był pierwszy raz kiedy widział starszego w takim stanie. Małego, bezbronnego, niczym dziecko w pierwszy dzień szkoły. Chciał się skupić na treningu. Bardzo chciał! Ale coś (miał na myśli jednego hyunga, który okazuje się miał ludzką twarz) wciąż mu przeszkadzało. Zrezygnowany westchnął najgłośniej jak potrafił, wyłączył sprzęt i złapał dwie butelki wody. Usiadł obok Yoongiego i lekko dotknął jego ramienia. Starszy uniósł głowę którą miał chowaną między ramionami spojrzał zamglonymi oczyma na Hoseoka.
-Słuchaj.... Chociaż raz udawajmy, że ja cię lubię, a ty darzysz mnie jakimś większym uczuciem niż obojętność i pogadajmy. - zaproponował Hoseok podając starszemu wodę.
Yoongi przyjął ją chętnie i uśmiechnął się lekko do butelki.
-To jak? - ponaglił Hobi
-Dlaczego mam być miły kiedy ty nawet nie mnie nie szanujesz? - burknął starszy niezadowolony.
Hoseok zastanowił się przez chwilę, po czym szybko zawołał:
-Hyung! Porozmawiajmy! Jak koledzy! - wyszczerzył się od ucha do ucha - Co cię trapi? Co takiego sprawia, że pokazujesz, że też masz uczucia?
Yoongi chętnie by się zaśmiał przez tą małą uwagę. Jednak bawiąc się butelką wody, zaczął mówić:
-Kiedy wygoniłeś mnie z łazienki, rozmawiałem z Yoonjin’em…
-Kim? - przerwał mu Hoseok orientując się jak mało wie o człowieku z którym może spędzić lata.
-Moim bratem. - wytłumaczył spokojnym, cichym głosem starszy.
-Masz brata? - dopytywał Hoseok jakby nie wierzył, że Suga ma rodzinę.
-Tak. Starszego. Rozmawiałem z nim wtedy z łazience. Opowiadał co się dzieje w domu. O mamie i tacie. Nawet nie wiedziałem, że hyung ma dziewczynę…Mój hyung! A za dwa dni są urodziny mojej mamy. Kolejne które spędzi tylko z tatą i hyungiem. Nie mogę nawet jej przytulić…
Yoongi płakał. Nawet nie obchodziło go, że obok siedział Hoseok, który prawdopodobnie będzie miał więcej rzeczy o które będzie mógł go dręczyć. Teraz kiedy powiedział o wszystkim na głos, przy drugiej osobie, wcale nie było mu lepiej. Usłyszeć to wszystko było gorsze. Miał ochotę pobiec teraz do szefa i powiedzieć, że chce wracać do domu. Do rodziny. Chciał się załamać i rzucić wszystko. Wtedy poczuł dłoń na swoim ramieniu, a zaraz potem Hoseok pociągnął go w swoją stronę i pozwolił płakać. Delikatnie masował jego rękę, ale nie odezwał się ani słowem. Chciał, żeby starszy się wypłakał.
-Ho-Hoseok… - usłyszał cichy głos - Nie musisz tego robić. - Yoongi wyprostował się, ocierając oczy rękawami bluzy, należącej do Namjoona. - Wiem, że mnie nie lubisz od momentu kiedy pokazałem ci się w samej bieliźnie…
-Hyung… Lubię cię. Serio. Tylko mnie trochę irytowałeś. Myślałem, że serio nie zależy ci na czym innym niż na debiucie…
-Mam serce. - oznajmił pewnie Yoongi.
-Pewnie, że masz. To jak? Rozejm? - Hoseok wyciągnął dłoń w stronę Yoongiego
-Teraz za dużo o mnie wiesz. Płakałem w twoje ramię. Nie mogę dopuścić żeby to wyszło poza nas dwóch. - wygłosił starszy z poważną miną. Po chwili na jego twarz wpełzł szeroki uśmiech, a Yoongi uścisnął wyciągniętą dłoń młodszego. - Rozejm.
Serce Hoseoka momentalnie podskoczyło mu do gardła, by zacząć bić jak szalone. Dlatego tak się działo. Dlaczego jego serce przyśpieszyło na widok gumowatego uśmiechu starszego? Dlaczego nagle jego spuchnięte oczy i zaczerwienione policzki i nos wydawały się urocze? Dlaczego Suga wydawał się taki śliczny? Czyżby niechęć zamieniła się w coś więcej? Hoseok miał ochotę krzyczeć.



czwartek, 7 maja 2015

YoonSeok "A kiedy mówiłeś, że kochasz... Kłamałeś?" Cz. 4 (The end)

Dzień dobry, dzieciaczki. Wróciłam pełna uczuć i szczęścia po comebacku bts, który dosłownie dał mi zawał... I postanowiłam w tym przypływie radości, że dokończę tego nieszczęsnego YoonSeoka, który prawdę mówiąc, jest raczej gówniany... *autodiss*, ANYWAY! Miłego czytania! 


Po wszystkim Jin mocno przytulał brata i kołysał go w ramionach dopóki ten nie zasnął. Starszy ułożył go wygodnie na kanapie, nakrywając kocem, po czym wyszedł do kuchni. Czuł się słabo. Tak, jakby zawiódł swojego brata. Nie mógł uwierzyć, że nie zauważył zmiany w jego zachowaniu. Yoongi widocznie stracił na wadze, ich stosunki lekko się pogorszyły, a on niczego nie dostrzegł. Wprawdzie Namjoon mówił mu kilka razy, że Yoongi po powrocie ze szkoły nie chciał zjeść z nim obiadu, ale Jin myślał, że to ze zmęczenia. Nie mógł uwierzyć jak głupi i ślepy był. Oparł się zmęczony o blat kuchenny i wypuścił powietrze z ciężkim westchnieniem. Wszystko go bolało i wtedy poczuł dłonie a swoich ramionach. Seokjin pozwolił się odwrócić. Spojrzał na lekko uśmiechniętą twarz Namjoona i bez słowa wtulił się w niego.
W salonie Hoseok usiadł na podłodze, tuż przy twarzy Yoongiego. Mógł dla tego chłopaka zrobić wszystko. Już nie raz stawał w jego obronie, chociaż starszy tego nie potrzebował. Już nie raz towarzyszył mu podczas nauki, samemu mając do opanowania tony materiału. Już nie raz pocieszał go po kolejnym załamaniu miłosnym, mając ochotę pobić gnojka, który tym razem ośmielił się złamać serce Yoongiego, a Yoongi będąc słodkim i ślicznym chłopakiem miał duże wzięcie. Nie było dnia w którym nie byłby adorowany przez kolejnych mężczyzn. Jimin miał być takim adoratorem, a skończyło się na punkcie w którym są teraz.
Hoseok bawił się włosami starszego. Zawsze były miękkie i pachniały jak pomarańczowy szampon Jina. Młodszy zauroczony tym jak kosmyki zachowywały się pomiędzy jego palcami, nie zauważył, że Yoongi otworzył oczy i teraz wpatrywał się w niego.
-Co robisz? - wyszeptał Yoongi
Hoseok szybko zabrał rękę i usiadł ze skrzyżowanymi nogami udając, że patrzy w okno. Yoongi już miał śmiać się z jego idiotyzmu, ale urok z jakim Hoseok udawał, że go nie widzi sprawił, że wszystkie wredne komentarze zachował dla siebie. Starszy ześlizgnął się na podłogę i usiadł obok młodszego, patrząc w to samo okno. Siedzieli tak w ciszy, przerywanej od czasu do czasu strzępkami rozmowy z kuchni. Yoongi po pewnym czasie położył głowę na ramieniu Hoseoka i chwycił go za dłoń, by malować na jego nadgarstku przypadkowe wzory. Żaden z nich nie wypowiedział ani jednego słowa, ale Hoseokowi nie dawała spokoju jedna sprawa. Wiedział, że Jimin i Yoongi to już przeszłość, tylko nie wiedział, czy Yoongi zdaje sobie z tego sprawę.
-Hyung… - zaczął cicho Hoseok
-Hmmm? - odmruknął Yoongi, nie odrywając wzroku od dłoni młodszego
-Wiesz, że będziesz musiał podjąć terapię, prawda? - zapytał z wahaniem Jung.
-Sokkie… Nie jestem aż tak głupi.
-Wcale nie powiedziałem że jesteś głupi… - sprostował młodszy starając się spojrzeć w twarz starszemu.
-Ja to powiedziałem i wiesz, że mam rację. Jestem głupi bo już od dawna wiedziałem, że Jimin zdradza mnie z innymi. To nie był tylko Jungkook. Wiem, że było ich więcej. Kochałem go i chciałem wierzyć, że ma jakiś powód, albo że jest tylko zagubiony, że to ja jestem tym jedynym. Dałem się wykorzystać, prawda?
-Ludzie robią różne rzeczy z miłości… - westchnął Hoseok - Na przykład Jin hyung. Pamiętasz jak przefarbował się na blond, bo Namjoon powiedział, że podoba mu się ten aktor z “Thora”? - Yoongi zaśmiał się kiwając głową - Albo kiedy Taehyung codziennie rano piekł ciasto, bo ten chłopak który mu się podobał powiedział, że wyszedł by za kogoś kto by tak codziennie robił?
-Skończyło się na tym, ze Tae pewnego dnia oparzył sobie dłoń przy wyciąganiu blachy z piekarnika. Potem stwierdził, że nie będzie rezygnował ze snu dla kolesia który się roztył, przez właśnie jego wypieki.
Znów nastała krótka cisza, podczas której oboje słuchali rozmowy Jina i Namjoona, na temat znalezienia dobrego psychologa dla Yoongiego.
-Hoseok. A ty zrobiłeś kiedyś coś głupiego dla miłości? - zapytał nagle Yoongi podnosząc głowę i puszczając rękę młodszego.
-Ciągle robię. - odparł szybko Hoseok - Codziennie.
-Co na przykład? - zaciekawił się Yoongi
Hoseok uważał, że kiedy starszy jest czegoś ciekaw wygląda zupełnie jak dziecko i tak też zaczyna się zachowywać. Źrenice mu się rozszerzają, usta lekko rozchylają, a głowa mimowolnie przechyla się w bok. Kiedy nie chce się mu czegoś powiedzieć, potrafi męczyć o to dniami a nawet miesiącami. 
Tak było w jednym przypadku, kiedy Namjoon powiedział pewnego dnia, że ma dla niego i Jina niespodziankę. Yoongi chciał wiedzieć co to. Namjoon i Jin byli wtedy parą pół roku, więc Yoongi zdążył oswoić się z blond chłopakiem. Chodził za nim dzień w dzień i wypytywał o wszystko. O najmniejsze szczegóły, których blondyn nie chciał zdradzić. Poszedł za nim nawet do toalety, by przez zamknięte drzwi prosić o wyjawienie niespodzianki. Namjoon był jednak nieugięty, ale wtedy kiedy, miał do zakończenia ważny projekt, a Yoongi siedział tuż przy nim, prawie na jego kolanach i wypytywał o najróżniejsze możliwości. Wtedy też Namjoon uległ. Wyjawił młodszemu, ze ta niespodzianka, to wspólne mieszkanie. Namjoon zdecydował się wtedy poprosić, by Jin i Yoongi zamieszkali razem z nim.Oczywiście niespodzianka została zepsuta, bo Yoongi był tak szczęśliwy, że od razu zadzwonił do Jina i mu o tym powiedział.
Teraz Yoongi też był gotów na dręczenie Hoseoka.
-Co na przykład? - powtórzył Hoseok - Od pięciu lat, bronię go przed światem, o ile to możliwe... Bronić go przed światem.
Yoongi i Hoseok znali się od pięciu lat.
-Co jeszcze? - zapytał podekscytowany Yoongi
Aż zadziwiające było jak łatwo Yoongi przechodzi ze stanu depresji, aż do staniu ogólnej ekscytacji.
-Oddaję mu swoje jedzenie, kiedy o to prosi.
Yoongi zawsze prosi o jedzenie Hoseoka.
-Zawsze pocieszam go kiedy chłopak go zostawi, albo pozwalam mu spać u siebie kiedy jego brat ma "czas miłości" ze swoim chłopakiem.
Yoongi zawsze zostaje u Hoseoka kiedy czuje, że Jin i Namjoon mają na siebie ochotę.
-Dzisiaj na przykład rozwaliłem wargę jego chłopakowi…
Yoongi czuł jak łzy spływają mu po policzkach. Przez tyle lat Hoseok robił dla niego wszystkie te rzeczy bo go kochał. Pozwalał się pomiatać i obrażać i wcale nie protestował, z miłości. Yoongi przez cały ten czas miał cudownego chłopaka przy sobie, a wolał tracić czas na kogoś takiego jak Jimin.
-Yoongi… Nie płacz. Nie chcę żebyś płakał. Nie przejmuj się mną. Wiem, że mnie nie kochasz i w ogóle, ale nie płacz. Jakoś będę z tym żył. Chcę tylko żebyś był szczęśliwy i bezpieczny. Chcę żeby ktoś kochał się tak bardzo jak ty pokochasz go.
-Jak mam nie płakać, kiedy ty sam płaczesz? - odparł Yoongi przysuwając się do łkającego Hoseoka i wziął jego twarz w swoje dłonie
-Przez tyle lat, patrzyłem jak wylewasz litry łez, jak umawiasz się z idiotami, którzy i tak nigdy nie byliby ciebie warci. Chciałem zapewnić ci szczęście. Chcę zrobić wszystko żebyś był szczęśliwy.
-Chcesz żebym był szczęśliwy? - zapytał Yoongi ocierając łzy młodszego kciukami
Hoseok pokiwał głową, przykrywając dłoń Yoongiego swoją.
-Pocałuj mnie.

Hoseok przez chwilę patrzył tępo w twarz bladego chłopaka, by po chwili nachylić się i dotknąć jego spierzchniętych ust swoimi, a Yoongi nigdy nie czuł tego co teraz. Nigdy nie czuł się tak szczęśliwy przy nikim. Czuł się tak jakby w brzuchu nagle ktoś rozpalił ogień i zaczął się śmiać. Hoseok od lat dawał mu szczęście i troszczył się o niego, a jemu zajęło lata by zorientować się, kto tak naprawdę daje mu radość w życiu.



A może by tak Sugamonster? *zastanawia się głęboko*

niedziela, 22 marca 2015

YoonSeok "A kiedy mówiłeś, że kochasz... Kłamałeś?" Cz.3

Witam, witam o zdrowie nie zapytam! (Bo taka miła jestem oczywiście hehe) Ale! Jestem tutaj, ponieważ nabazgrałam sobie taką kolejną część YoonSeoka, gdzie jest dużo Jina hihi. Bo kto nie lubi Jina, nieprawdaż? O! I nie ma tu chyba zbyt dużo akcji (chyba), ale śmiało powiedzcie co myślicie! Miłego i do zobaczenia po... no właśnie... tu się pojawia znak zapytania, bo ja taka nieogarnięta jestem z pisaniem, że nie mogę XD BAJO! 


Hoseok i Yoongi siedzieli na ławkach przed szkołą. Starszy chłopak bez słowa przeżuwał kanapkę, wręczoną mu przez młodszego. Hoseok uważnie go obserwował, pilnując by starszy wszystko zjadł. Szkolna pielęgniarka pozwoliła im wyjść na świeże powietrze i poczekać do przyjazdu starszego brata Yoongiego. Sam Yoongi wyglądał jak zjawa. Skóra jeszcze bledsza niż zazwyczaj, podkrążone i spuchnięte oczy, skurczone ramiona. Chłopak zdawał się być nieobecny duchem. Nie słuchał co Hoseok do niego mówił, a kiedy wychodzili ze szkoły dawał się prowadzić, niczym kukiełka.
-Yoongi! Hoseok! - Hoseok przeniósł wzrok ze swojego bladego przyjaciela na biegnącego w ich kierunku Namjoona.
Blond chłopak podbiegł do nich ciężko oddychając. Dał sobie chwilę na złapanie oddechu i ukucnął przed Yoongim, by móc przyjrzeć się twarzy młodszego. Kim uśmiechnął się ciepło do brata swojego chłopaka i zmierzwił mu włosy, mając nadzieję, że jak zawsze usłyszy jego zirytowany głos, mówiący, by Namjoon poszedł i być Namjoonem gdzie indziej, jednak teraz odpowiedziała mu tylko cisza. Zdezorientowany blondyn spojrzał na Hoseoka, który tylko rzucał smutne spojrzenie w stronę Yoongiego.
W między czasie Yoongi skończył swoją kanapkę i bawił się pozostałym pudełkiem po niej. Nie obchodził go oczywisty nieład na jego głowie, po próbie pocieszenia Namjoona, ani to, że obaj mężczyźni patrzyli na niego tymi łaskawymi i zmartwionymi oczyma.
-Yoongi-ah...  - zaczął cicho Namjoon chwytając jego dłonie w swoje - Jin zaraz tu przyjdzie. Teraz rozmawia z twoim wychowawcą, ale zaraz tu będzie i zabiorę was do domu, dobrze? - Namjoon miał uczucie, że rozmawia ze ścianą - Ale… Yoongi, możesz mi wytłumaczyć dlaczego zemdlałeś? Wiem, że przemęczenie nie jest jedynym powodem tego. Zauważyliśmy, że ostatnio coś się z tobą dzieje. Seokjin nie jest aż tak łatwy do oszukania, wiesz o tym. Będzie chciał z tobą o tym porozmawiać. Martwi się o ciebie. Ja się o ciebie martwię i Jimin też…
Na dźwięk imienia swojego byłego już chłopaka, Yoongi zesztywniał i podniósł głowę. Łzy na nowo wezbrały mu w oczach. Poczuł nieprzyjemny ścisk w gardle.
-Jimin się mną nigdy nie interesował, hyung. - wyszeptał łamiącym się i zachrypłym od płaczu głosem.
-O czym ty mówisz, Yoongi? Myślałem, że to twój chłopak… - Namjoon czuł się zagubiony.
-Jeśli by się mną nie interesował, to nie zdradzałby mnie na każdym kroku, ani nie doprowadziłby mnie do takiego staniu i byłby tu ze mną. Widzisz go gdzieś? - łzy zaczęły spływać po jego trupio bladych policzkach. - Hyung, powiedz! Widzisz go gdzieś?!
Yoongi starał się wytrzeć twarz i nie patrzeć na wystraszoną twarz swojego hyunga, ani na zmartwionego Hoseoka. Oni oboje mieli swoje problemy. Nie mógł zaśmiecać ich życia swoimi. Namjoon powinien mieszkać sam Jinem. Nie potrzebował jego młodszego brata. Powinien zająć się swoją wytwórnią i kiedyś założyć szczęśliwą rodzinę z Seokjinem. Powinni zaadoptować gromadkę dzieci i nie przejmować się Yoongim, a Hoseok powinien poszukać sobie lepszego przyjaciela. Nie ponurego i leniwego chłopaka, który przez większość czasu tylko się niego naśmiewał. A Jin hyung powinien już dawno go zostawić. Po śmierci rodziców, powinien po prostu oddać go do sierocińca. Nie musiał się starać o zostanie jego prawnym opiekunem, wiedząc ile pracy będzie musiał w to włożyć. Był tylko problemem.
Namjoon nie odezwał się. Usiadł na ławce obok Hoseoka i czekał na przyjście Jina, który pojawił się po niecałej godzinie. Wyglądał na zdenerwowanego, kiedy stanął przed siedzącą trójką. Wziął parę oddechów i przemówił spokojnie:
-Wiecie co ten stary pryk, nazywający się nauczycielem powiedział? - było to tylko pytanie retoryczne mające zwrócić uwagę na postać kipiącego złością, Seokjina - Powiedział, że nie potrafię zająć się moim bratem! Miał, czelność zasugerować, że zgłosi to do opieki społecznej! -Yoongi spojrzał na brata- A dlaczego?! Sugerował, że Yoongi jest przeze mnie źle traktowany!
Namjoon stanął obok niego, położył ręce na jego ramionach i kazał oddychać, powtarzając, że jest najlepszym bratem na świecie i nic tego nie zmieni. Najstarszy zaczął powoli się uspokajać, nabierając i wypuszczając powietrze z głośnym świstem.
-Jedziemy do domu. - oznajmił po chwili ciszy Namjoon i ruszył do samochodu, prowadząc wciąż zaślepionego gniewem Jina. Blondyn dobrze znał dumę swojego chłopaka, jeśli chodzi o bycie rodzicem dla swojego brata.
Hoseok prawie uśmiechnął się widząc szalejącego brata Yoongiego. Prawie. Gdyby nie rozmowa, która czekała na niego i Yoongiego. Starszy musiał powiedzieć bratu i swoim nawyku robienia sobie krzywdy i o swoim toksycznym związku z Jiminem.
-Yoongi - Hoseok zaczął wstając i wcierając spocone dłonie o nogawki swoich spodni - chodź. Pojedziemy razem do ciebie. Razem spokojnie wytłumaczymy Jinowi co się stało, co? Będę przy tobie.
Yoongi pokiwał lekko głową i wyciągnął rękę w stronę młodszego. Hoseok wziął jego dłoń w swoją z lekkim uśmiechem, podciągając starszego z jego miejsca. To mogłoby być nawet przyjemne, gdyby nie sytuacja. Trzymanie Yoongiego za rękę wydawało się takie właściwe.

Kiedy podjechali pod dom Namjoona, Hoseok wciąż trzymał kościstą dłoń Yoongiego w swojej. Widział jak Jin, po tym jak już ochłonął, rzuca zmartwione spojrzenia w stronę swojego młodszego brata.
- Jesteśmy. - oznajmił krótko Namjoon, wyłączając silnik i wysiadając.
Wszyscy weszli do domu. Hoseok trzymał plecaki, swój i Yoongiego, które szybko wylądowały na podłodze, zaraz obok butów. Jin szybko poszedł do kuchni i nastawił wodę na herbatę, po czym wrócił i zaciągnął Yoongiego na kanapę. Usiadł obok niego i dokładnie obejrzał każdy centymetr jego twarzy. Nie zwrócił nawet najmiejszej uwagi na Namjoona i Hoseoka stojących w przejściu. Liczył się dla niego tylko jego młodszy brat.
-Yoongi teraz powiedz mi co się stało. - oznajmił chwytając Yoongiego za przedramiona, jak się okazało trochę za mocno. Młodszy chłopak skrzywił się nieznacznie, próbując przyciągnąć ramiona do siebie. Tym razem Jin był szybszy i zdążył złapać jego dłonie.
-Yoongi… Czy ty? - nie miał odwagi by dokończyć zdanie
-Hyung… To naprawdę nic! - spanikował Yoongi. Wiedział, że tak czy inaczej będzie musiał wytłumaczyć Jinowi co się dzieje, ale nie wiedział, że nadejdzie to tak szybko.
-Yoongi się tnie. - usłyszał zdeterminowany głos Hoseoka - Sam dowiedziałem się o tym dopiero dzisiaj, ale od dawna wiem, że nie sypia po nocach i opuszcza posiłki. Wiem, że sam by tego nie powiedział, dlatego dowiesz się o tym ode mnie, hyung.
Jin nie odpowiedział. Poczekał, aż Hoseok usiądzie po drugiej stronie Yoongiego i dopiero wtedy kazał bratu ściągnąć mundurek. Sam podwinął rękawy jego koszuli, by spojrzeć na jego przedramiona, pokryte starymi i świeżymi bliznami. Yoongi nie miał odwagi by spojrzeć mu w oczy. Nie miał siły by szukać wymówek.
Seokjin patrzył na blade przedramiona brata. Chciał płakać. To dlatego wychowawca nazwał go nieodpowiedzialnym? Dlatego, że zobaczył te rany? Chłopak nie wiedział co ma zrobić. Jak do tej pory myślał, że wie wszystko o swoim młodszym bracie. Przecież Yoongi był oczkiem w jego głowie. Najważniejszą osobą na świecie, co kilkaktronie powtarzał Namjoonowi, a wiedzieli o tym wszyscy w jego otoczeniu. Myślał, że Yoongi nie ma przed nim tajemnic. Nie mógł uwierzyć jak bardzo się mylił.
- Hoseok-ah… Możesz zostawić nas samych? - zapytał cicho Jin patrząc na brata - Namjoon idźcie do naszej sypialni… Chcę porozmawiać z Yoongim.
Wspomnieni mężczyźni szybko opuścili pomieszczenie, zostawiając braci samych. Yoongi bał się tego co zaraz nadejdzie. Co jeśli Jin każe mu się wynosić? Stałoby się to czego zawsze chciał. Chciał, żeby Jin miał spokojne życie, a bez niego, ono takie będzie, ale myśl o stracie brata, nagle zaczęła go przerażać. Dlatego był zaskoczony kiedy, Seokjin przyciągnął go do siebie i pocałował w czubek głowy.
-Yoongi… Kocham cię, słyszysz? Nie chcę by cię zabrakło w moim życiu. Nie możesz robić czegoś, co sprawia, że twój brat cierpi. Słyszysz, Yoongi? Nie rób tego. Nie możesz mnie zostawić. Jesteś jedynym który mi pozostał. - Jin płakał cicho
-Hyung… Ale ja ci tylko przeszkadzam. Tobie i Namjoonowi hyungowi. - wybełkotał Yoongi
-Nie wygaduj głupot. Namjoon traktuje cię jak własnego brata. Wiesz co ostatnio powiedział? - zaśmiał się lekko Jin czekając na reakcję młodszego
Yoongi szybko zaprzeczył energicznie potrząsając głową.
-Powiedział, że jesteś dla niego tak samo ważny jak ja. Wiesz jaki zazdrosny wtedy byłem? - Seokjin odsunął się w taki sposób, by móc spojrzeć na brata, jednocześnie niewypuszczając go z uścisku - Prawie straciłem swojego chłopaka dla mojego młodszego brata. Dla mojego młodszego, słodkiego brata, który ukrywał się za mną zawsze kiedy spotykał kogoś nieznajomego. Mojego młodszego brata, który do szesnastego roku życia musiał spać z pluszowym królikiem i który ciągle potajemnie to robi. - Yoongi zaśmiał się lekko na wspomnienie pluszowego Seokseok’a, który dostał tak na imię na cześć Seokjina - Mojego młodszego brata, który powiedział mi, że kocha mnie tylko wtedy kiedy kupuję mu słodycze. Mojego młodszego brata, którego mocno kocham.
Rudy chłopak czuł jak radość rozrywa mu serce. Nie spodziewał się, ze Namjoon mógł coś takiego powiedzieć, a teraz nie spodziewał się, że Seokjin tak mocno go kocha. On sam wiedział, że brat jest dla niego najważniejszą osobą na świecie i teraz nie mógł zrozumieć jak mógł pomyśleć, że jest inaczej.
-Hyung! Przepraszam - załkał Yoongi rzucając się z powrotem w objęcia starszego.
-Już dobrze Yoongi-ah. Będzie dobrze. Obiecuję. Hyung obiecuje, że będzie dobrze. 



wtorek, 30 grudnia 2014

YoonSeok "A kiedy mówiłeś, że kochasz... Kłamałeś?" Cz.2

AJM BEK! hehe. Tak w streszczeniu moje wytłumaczenie (każdy szanujący się cwaniak ma jakieś xd) EKHEM! Ta klasa to za przeproszeniem jakiś totalny zap***dol. Nic tylko ucz się i zdaj! ZDAŁAM! No to jak byłam pewna, że zdam, to dopadła mnie szalona myśl: "Napiszę coś!" (oj co za krejzol). A tu takiego wała (jak Tabiego pała hehe)! Laptop jak na złość został wrednie zalany przez mojego ojca kawą! I czekaj tu sobie człowieku miesiąc na nowego... Anyway... Jestem! Piszę! Skromnie, bo skromnie, ale zawsze coś :D Miłego czytania! Obiecuję że następny post będzie lepszy!



Biel. Wszystko było białe. Czyżby to był jego koniec? Samobójcy trafiają jednak do nieba? Nie. To nie było to. Jeszcze żył. Czuł że ból rozrywa mu głowę. Gdyby był martwy to nie czułby bólu, prawda? Gdyby był martwy to nikt nie ściskałby jego dłoni, prawda? Nie. To nie była jedna z jego nieudanych prób odebrania sobie życia. Gdzie był?
YoonGi powoli odzyskiwał przytomność. Głowa bolała go niemiłosiernie, a światło było zbyt jasne. Nie pamiętał gdzie właściwie się znajduje. Powoli podniósł się i rozejrzał. Leżał w łóżku. Nie swoim. Szkolnym. Był u pielęgniarki. Spojrzał w swoje lewo. Tam na małym krzesełku przy jego łóżku spał HoSeok. Głowę miał wygiętą pod zdecydowanie niewygodnym dla nikogo kątem i ściskał jego dłoń. Starszy chłopak wyrwał dłoń z jego uścisku i delikatnie nim potrząsnął.
-Hobi…- zawołał cicho - Hobi wstawaj…
HoSeok otworzył leniwie najpierw jedno oko, po chwili podniósł głowę, a zaraz potem otworzył drugie oko. Z jego ust wyrwało się ciche westchnienie i zaczął zawzięcie masować swoją szyję.
-Hobi… Wszystko w porządku? - zapytał YoonGi przełykając ślinę.
-Hyung! - wrzasnął nagle młodszy - Hyung! Obudziłeś się! - Chłopak rzucił się na starszego i zamknął go w żelaznym uścisku, zanurzając nos w jego włosy - Hyung! Tak strasznie się o ciebie martwiłem!
-Co… Co się stało?
-Zemdlałeś w ubikacji. Kiedy… - HoSeok odsunął się lekko - rozmawialiśmy. - czuł się winny, przez to że za bardzo krzyczał na swojego przyjaciela - Przyniosłem cię tutaj. Pielęgniarka powiedziała, że straciłeś przytomność z powodu braku snu i ogólnego wycieńczenia… Powiedziała, że powinienem zabrać się do szpitala i przeprowadzić ogólne badania. Jin hyung zaraz tu będzie. Twój wychowawca do niego zadzwonił....
YoonGi wyrwał się z ramion HoSeoka. Jin nie mógł o niczym wiedzieć. Nie mógł się martwić. Miał już za dużo na głowie. Nie dość, że wychowywał młodszego brata, po śmierci ich rodziców, to jeszcze pracował praktycznie bez przerwy. NamJoon starał się im pomagać. Nawet pozwolił im u siebie zamieszkać. To było jak przyjęcie pod swój dach matki z dzieckiem. SeokJin i YoonGi byli mu za to wdzięczni, ale YoonGi wiedział, że nie może wiecznie mieszkać razem z nimi. Musiał się kiedyś usamodzielnić i miało to nadejść właśnie kiedy skończy swoje upragnione osiemnaście lat. Miał w planie znaleźć pracę i poszukać jakiegoś w miarę taniego mieszkania. Nie chciał być jeszcze większym ciężarem dla brata i jego chłopaka. Nie chciał nikogo martwić.
-Dlaczego go nie powstrzymałeś? - zapytał zdesperowany YoonGi - Dlaczego pozwoliłeś mu zadzwonić do hyunga? Dlaczego?!
Chciał płakać. Wiedział, że to głupie, ale czuł się bezsilny. Nie chciał być kłopotem.
-Hyung, to dla twojego dobra. Nie możesz tak żyć. Nie możesz. Ktoś musi ci pomóc. Jeśli Jin hyung nie dowiedziałby się o tym od wychowawcy, to dowiedziałby się o tym ode mnie. A ja powiedziałbym mu wszystko. Słyszysz? Wszystko. - odparł ze złością HoSeok - Twoje samodestrukcyjne działania muszą się skończyć! Nie rozumiesz, że nikt nie chce cię skrzywdzić? Ja chcę tylko twojego dobra....
YoonGi nie chciał tego słuchać. Nie mógł. Nie dlatego, że był upartym osłem, ale dlatego, że wiedział, że HoSeok ma rację. Ma rację ze wszystkim. Z tym, że jeśli dalej będzie prowadził taki tryb życia to kiedyś się nie obudzi. Z tym, że JiMin już się nim nie interesuje. Z tym, że jest głupi…
Wtedy usłyszeli krzyki po drugiej stronie drzwi, które otworzyły się gwałtownie. Do pokoju wpadł zdyszany JiMin, a wraz z nim JungKook. YoonGi nieświadomie odszukał w pościeli dłoń HoSeoka i ścisnął ją mocno, kiedy JiMin rzucił się mu na szyję.
-Hyung! Nic ci nie jest? - zapytał - Co się stało? Dlaczego tu jesteś?
JiMin odsunął się od najstarszego i złapał jego twarz w dłonie, delikatnie masując kciukami jego policzki. YoonGi uśmiechnął się lekko. To znów się działo. On znów zapominał o powodach dla których tu trafił i dał się zaślepić. Znów stawał się lalką do zabawy dla JiMina. Nie mógł na to nic poradzić kiedy czuł na swojej twarzy jego ciepły oddech, jego delikatne usta na swoich ustach i jego gładkie dłonie na swoich policzkach. Łzy wzbierały w jego oczach. Cichy szloch wyrwał się przez jego lekko rozchylone wargi.
-To twoja wina. - wybełkotał YoonGi wciągając powietrze niczym ryba - To twoja wina, że tu jestem.
Nie wiedział dlaczego te słowa z taką dziwną łatwością przedzierały się przez jego usta. Może to dlatego, że HoSeok tak mocno trzymał jego dłoń, albo dlatego, że JungKook był w tym samym pokoju. Wkrótce poczuł jak dłonie JiMina odrywają się od jego twarzy.
- O czym ty mówisz? - zapytał oszołomiony JiMin
- Mówi to co powinien powiedzieć już dawno temu. - wciął się HoSeok widząc, że YoonGi ma problem w wyduszeniem kolejnych słów
- A co ty możesz wiedzieć?! - warknął JiMin podnosząc się z łóżka i prostując
- Wiem tyle, że od kilku miesięcy zachowujesz się jak zwyczajny dupek i to mi wystarczy. - odpowiedział ze spokojem J-Hope, wciąż trzymając dłoń Sugi.
- Ja? Ja?! Co niby takiego zrobiłem?! - JiMin zrobił się cały czerwony
- Nie wiem… Może na przykład to, że zdradzasz hyunga z JungKookiem? Albo to, że masz czelność jeszcze go tu przyprowadzać? Albo to, że pozwalasz się temu gówniarzowi zachowywać jakby YoonGi hyung był kimś mniej ważnym od niego! Sam wybierz! - HoSeok wstał w krzesła i wyszedł na przeciw JiMina, który zaciskał swoje dłonie w pięści.
-Dlaczego nie zostawisz go w spokoju, kiedy masz JungKooka? Bawi cię zabawa uczuciami innych? Bawi cię to, że YoonGi jest przez ciebie na skraju załamania? Czego ty właściwie od niego chcesz, co? - HoSeok zapytał jak najciszej nachylając się do ucha młodszego.
-A ty? Dlaczego ciągle jesteś przy jego boku? Dlaczego ciągle przy nim tkwisz jak wierny piesek?
-Bo w przeciwieństwie do ciebie, zależy mi na jego szczęściu. Powiedz mi jedno… Czy ty kiedykolwiek szczerze powiedziałeś mu, że go kochasz?
JiMin uśmiechnął się przysuwając się bliżej HoSeoka, tak żeby wisieć nad jego ramieniem i patrzyć w załzawione oczy Sugi.
-Nigdy. Było fajnie patrzyć jak ślepo wierzy we wszystko co mu wmawiałem. - JiMin oznajmił najgłośniej jak potrafił, po czym odsunął się i stanął przy maknae.
HoSeok nie mógł już więcej wytrzymać. Rzucił się na JiMina i wymierzył mu cios prosto w szczękę. JiMin zachwiał się lekko, ale odzyskał równowagę.
-Uderzyłeś mnie… Z jego powodu? - JiMin wskazał ruchem głowy na YoonGiego. - Naprawdę chce ci się marnować energię na takiego kogoś?
HoSeok miał po raz drugi uderzyć, ale wtedy poczuł ramiona oplatające go w talii. Wiedział, że to YoonGi. Wiedział, że YoonGi nie chce żeby JiMinowi stała się krzywda. Wiedział też co kiedyś obiecał starszemu chłopakowi.
-Wyjdź. - rozkazał dyszący HoSeok
-Serio… Na końcu i tak zawsze jesteś dla wszystkich ciężarem, YoonGi! Zawsze.
-Wyjdź powiedziałem! - wrzasnął rozjuszony raz jeszcze
J-Hope patrzył jak JungKook wyciąga JiMina z pokoju, a potem jak drzwi zamykają się powoli. Wziął głęboki oddech i odwrócił się wciąż ściskany przez YoonGiego. Objął go bez słowa i pozwolił płakać. Gładził delikatnie jego włosy i co chwilę szeptał, że wszystko będzie dobrze. Nienawidził oglądać YoonGiego w takim stanie. Wykończonego i zapłakanego. Nienawidził mieć wrażenia, że starszy zaraz zniknie z jego objęć. Bał się go stracić. Wiedział, że teraz nastąpi ten cholernie długi rozdział w którym YoonGi będzie musiał dojść do siebie. Zacząć normalnie jeść i spać. Zapomnieć, o ile to możliwe, o tym co się wydarzyło.



PS: Obiecuję że Jinu przyjdzie jeszcze zrobić rozpierduchę :D

niedziela, 19 października 2014

YoonSeok "A kiedy mówiłeś, że kochasz... Kłamałeś?" Cz.1

Długo mnie tu nie było... Co prowadzi do wniosków, że moje postanowienie o regularnym pisaniu poszło w las! A chciałam tak dobrze! 
Przejdźmy do rzeczy. Ostatnio chodziła za mną taka ochota na napisanie czegoś z depresją, zdradą, samookaleczeniem i tym trzecim, który kocha tego z depresją, ale nie może mu tego powiedzieć, bo ten z depresją kocha tego co zdradza, że w końcu to sobie napisałam! I dzisiaj pierwsza część! Miłego czytania :D


              Ten wkurzający dźwięk, sprawiający, że chcesz przebić sobie bębenki w uszach. Ten dźwięk sprawiający, że chcesz umrzeć. Ten dźwięk, który sprawia, że masz dość życia i pragniesz śmierci. Tak. To dźwięk budzika dzwoniącego równo o godzinie szóstej trzydzieści. Jednak YoonGi wiedział, że musi wstać. Musiał pokazać wszystkim, że było dobrze. Nie mógł pokazać bratu, że nie daje sobie rady. Musiał wstać, ubrać się i żyć. Czuł, że nic nie ma sensu. Wiedział, ze jest głupi. Świadczyły o tym rany na jego rękach. Zarówno te świeże jak i te starsze. Zastanawiało go tylko jakim cudem zdołał je tak długo ukrywać przed rodzinom, przyjaciółmi i chłopakiem. Dla niego poranek był czasem na zachowanie pozorów normalności.
                Dlatego teraz szybko wyskoczył spod pierzyny i pobiegł do łazienki. Umył się, ułożył włosy i ubrał w czysty mundurek, by potem zbiec po schodach do kuchni, gdzie czekał na niego starszy brat, wraz ze swoim chłopakiem.
                SeokJin stał przy kuchence wesoło pogwizdując sobie pod nosem, podczas gdy NamJoon leżał na kuchennym stole i ślinił gazetę. YoonGi stanął w progu i gapił się na dwójkę.
                -Jin hyung… Co ty mu zrobiłeś? – zapytał najniższy chłopak łamiącym się głosem.
                Jin odłożył łyżkę, którą trzymał i spojrzał na brata, uśmiechając się delikatnie.
                -Ja mu nic nie zrobiłem… Wręcz przeciwnie! Cieszyłbym się gdybym to było z mojego powodu! – Jin zaczął nagle krzyczeć i wskazał na śpiącego NamJoona – Zamiast zająć się mną, wolał zostać przy laptopie i tworzyć swoją muzykę! A ja go potrzebowałem. – NamJoon zaczął się budzić – Leżałem sam w tym zimnym łóżku i…
                -Za dużo szczegółów, hyung! Za dużo! – zatrzymał go YoonGi.
                Kochał brata, ale słuchanie jego narzekań na temat jego życia intymnego… To było po prostu za dużo. NamJoon tym czasem podniósł głowę i patrzył tępym wzrokiem na swojego chłopaka, a Jin, będąc Jinem, stroił focha. Zacisnął mocno szczękę i patrzył wszędzie tylko nie na swojego chłopaka. YoonGi z doświadczenia wiedział jak to się skończy. NamJoon podejdzie do złego Jina, obejmie go, wyszepce coś do ucha, przytuli, a potem zrobią to na pierwszej wolnej przestrzeni, dlatego też najniższy chłopak szybko wycisnął z siebie pożegnanie i wybiegł z mieszkania, łapiąc po drodze plecak i telefon. Kiedy stał, czekając na windę, zdążył wybrać numer do JiMina.
                -YoonGi? – chłopak odebrał po trzech sygnałach
                -JiMin-ah! – zawołał YoonGi, czując wielką gulę w gardle – JiMin-ah… Wyszedłem dzisiaj wcześniej z domu. Jin hyung i Nam znów mają swoją sesję… Mogę przyjść do ciebie?
                -Ahhh… YoonGi… ja… przyjdę po ciebie! Tak! Przyjdę po ciebie i zabiorę cię na kawę, co? – JiMin zaczął się plątać.
                YoonGi przestał się na chwilę uśmiechać. To znów się działo. JiMin znów był zajęty kimś innym.
-Czekaj na mnie na przystanku, dobrze? – JiMin nawet nie dał mu czasu na odpowiedz i się rozłączył, a YoonGi nie miał wyboru jak tylko udać się na przystanek. Usiadł na ławce i czekał. Było mu zimno. Na ulicach wszyscy śpieszyli się do pracy, ubrani w ciepłe płaszcze, czapki, szaliki i rękawiczki. On sam miał na sobie jedynie cienką kurtkę, bez kieszeni i czerwony szalik. Przeklinając Jina i NamJoona chłopak ukrył dłonie w rękawach, co chwilę sprawdzając godzinę na telefonie. Uśmiechnął się smutno na widok tapety na swoim telefonie. Bardzo dobrze pamiętał ten moment, kiedy zrobił sobie zdjęcie razem z JiMinem. To był początek ich znajomości. YoonGi był całkowicie zauroczony młodszym chłopakiem. Jego charakterem, podejściem do życia, optymizmem. JiMin będący osobą otwartą na ludzi, po prostu chwycił telefon starszego chłopaka, wpisał do niego swój numer, a potem objął go ramieniem i zrobił im zdjęcie. YoonGi poczuł jak fala ciepła zalewa jego twarz na myśl o ich poznaniu.
-Hyung! - YoonGi podniósł głowę
W jego stronę zmierzał roześmiany JiMin. YoonGi uśmiechnął się szeroko i zerwał  z miejsca, biegnąc w jego stronę. Zarzucił ręce na szyję wyższego chłopaka i zaśmiał się wesoło, kiedy JiMin zaplótł ramiona na jego tali i uniósł go z ziemi. YoonGi czując, że stracił grunt pod nogami zaśmiał się jeszcze głośniej. W końcu JiMin odstawił starszego na ziemię, rozluźniając lekko uścisk, ale wciąż trzymając go blisko, złożył delikatny pocałunek na jego wargach. YoonGi poczuł, ze jest mu coraz cieplej odkąd znalazł się w ramionach swojego chłopaka. W końcu oderwali się od siebie, kiedy starszy usłyszał za sobą głośne kaszlnięcie. Odsunął się od JiMina i obejrzał. Przed nim stał lekko zirytowany JungKook.
-Kookie? Kiedy przyszedłeś? – zapytał YoonGi chwytając rękę JiMina w swoją.
-Byłem tu od początku… Odkąd rzuciłeś się na JiMina… - odparł bez oporów JungKook.
-JungKook… Dlaczego tak ostro? – zapytał JiMin, puszczając rękę YoonGiego i podchodząc do JungKooka.
-Nie wiem… Może dlatego, że zachowujecie się obrzydliwie? – warknął magnae
JiMin objął go ramieniem, a YoonGi poczuł jak coś przewraca się mu w brzuchu. Od dłuższego czasu stosunki między JungKookiem, a JiMinem  wydawały się być… Inne. Młodszy zawsze krzywił się, kiedy JiMin okazywał mu jakiekolwiek uczucia i marudził nawet, kiedy był blisko swojego chłopaka, ale dziwnym trafem zawsze odzyskiwał dobry humor. YoonGi nie był głupi, wiedział co się dzieje.
-YoonGi! Idziesz? – usłyszał jak JiMin woła go odchodząc z JungKookiem
-Tak… Idę… - odparł słabo i ruszył za nimi.
Całą drogę spędził patrząc na wesoło gawędzących JiMina i JungKooka, którzy ani razu nie zwrócili na niego nawet najmniejszej uwagi. Nie zauważyli, kiedy YoonGi nie radzi sobie z przejściem przez oblodzony chodnik, na który ktoś dzień wcześniej rozlał wodę. JiMin pomógł w przejściu JungKookowi, ale nie jemu. Na jego szczęście właśnie w tym momencie dołączył do nich HoSeok, który chwycił jego dłoń w swoją. Chłopak postanowił, że porozmawia o tym z JiMinem później, kiedy ten przyjdzie do niego, jak zawsze w piątki. Miał nadzieję, że rozwiążą tą sprawę, obejrzą razem jakiś film, by potem zasnąć na kanapie.

-YoonGi, co się dzieje między tobą a JiMinem? – zapytał HoSeok kiedy zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec lekcji i początek przerwy obiadowej.
YoonGi i HoSeok znali się od małego, więc HoSeok z łatwością mógł powiedzieć, kiedy coś męczy starszego.
-Wszystko między nami w porządku – odparł cicho YoonGi biorąc sobie mleko – Nic się między nami nie dzieje…
-Chyba sam nie wierzysz w to, co mówisz… Widać, że coś jest nie tak! Każdy to potwierdzi! Ty też. Przyznaj się, że wiesz, że coś jest nie tak. – HoSeok szedł za starszym głośno rozgłaszając swoje teorie.
-Możesz ciszej? – syknął YoonGi kiedy usiadł przy stoliku stojącym w kącie stołówki – Nie wszyscy muszą wiedzieć o mnie i moim chłopaku, HoSeok.
-Nie mogę ciszej. – Hobi odstawił swoją tacę na stół i usiadł naprzeciwko. – Kurwa wyglądasz jak wrak człowieka… Niby chodzisz uśmiechnięty i  w ogóle, ale widziałeś swoje wory pod oczami? I to jak blady jesteś? Mało jesz… Jesteś nieobecny, ignorujesz moje telefony i wiadomości….
-Ja zawsze byłem blady – zauważył YoonGi grzebiąc pałeczkami w ryżu i patrząc jak ziarenka wypadają z miski. – to żadna nowość…
YoonGi wiedział, że HoSeok miał rację. Wiedział, że od pewnego czasu jego szczęśliwe życie było tylko iluzją. Prawdą była zmiana w jego zachowaniu i wyglądzie. Nie spał, nie jadł, opuścił się w nauce, a większość czasu spędzał płacząc.
Wszystko zaczęło się psuć, kiedy YoonGi miał urodziny. Tego dnia chłopak był cały w skowronkach, z powodu obietnicy złożonej mu przez JiMina. Młodszy chłopak obiecał mu kolację. YoonGi miał przyjść do jego mieszkania, które było  puste przez ten czas. Tylko ich dwoje i nikt więcej. YoonGi przyszedł na miejsce punktualnie, ale kiedy nacisnął dzwonek do drzwi nikt mu nie otworzył. Tego dnia, chłopak siedział przez kilka godzin pod drzwiami mieszkania Parka. Siedział i czekał, co chwilę próbując dodzwonić się do JiMina. Wierzył, że JiMinowi wypadło coś ważnego. Miał nadzieję, że młodszy chłopak zaraz zadzwoni do niego, przeprosi i wytłumaczy, co się stało, ale to nigdy nie nastąpiło. Padało, było zimno, a na ulicach nie było widać żywej duszy. YoonGi wrócił tej nocy do domu, cały przemarznięty, przemoczony i zapłakany. Nie reagował, kiedy Jin krzyczał na niego, wycierając jego włosy, ani kiedy jego brat płakał razem z nim. Był jak w transie, patrząc przed siebie, kiedy w jego głowie tłukła się myśl, że JiMin na pewno o nim pamiętał, że JiMin na pewno go nie wystawił. Osobą, która go wtedy pocieszyła, był HoSeok, który przyjechał do jego domu, zaraz po telefonie od zdenerwowanego Jina. YoonGi dopiero jemu opowiedział, co się wydarzyło. Młodszy chłopak chciał znaleźć JiMina i „dać mu nauczkę”, ale YoonGi zapłakał jeszcze mocniej, prosząc go, by przysiągł, że nie zrobi JiMinowi niczego złego. HoSeok nie potrafił złamać obietnicy złożonej starszemu chłopakowi, ale od tamtej pory traktował JiMina z wielkim dystansem, a w stosunku do YoonGiego był nadopiekuńczy.
Teraz patrzył jak YoonGi stopniowo staje się ruiną człowieka. Kiedyś wesoły, leniwy i pełen uroku chłopak, stał się ponurym i zniechęconym do życia wrakiem. HoSeok nie chciał patrzyć na koniec swojego przyjaciela. Nie chciał patrzyć jak YoonGi stopniowo popada w depresję. Nie chciał patrzyć na fałsz, jaki YoonGi przedstawia światu. Nie chciał patrzyć jak YoonGi oddala się od niego. Nie chciał stracić YoonGiego.
-Jin hyung na pewno widzi zmianę w twoim zachowaniu… - mruknął J-Hope wkładając kawałek kurczaka do ust
-Nie widzi… - odparł z wahaniem YoonGi, wiedząc, że młodszy może się zdenerwować – Przy hyungu staram się być uśmiechnięty.
-Udajesz przed nim, że wszystko w porządku? – HoSeok nachylił się do niego przez stół – Czy on w ogóle wie, że jesteś na skraju wyczerpania?
-Nie jestem! – odparł Suga ze złością – Wszystko ze mną w porządku! Nie rób ze mnie ofiary, tak jak wszyscy. – starszy chłopak wstał od stołu i zaczął wychodzić
-Ale nią jesteś! Dajesz się oszukiwać! Nie widzisz, ze między JiMinem, a JungKookiem coś jest? Nie widzisz jak oni razem się zachowują? – warknął HoSeok, idąc za przyjacielem. – YoonGi, proszę cię… Przejrzyj w końcu na oczy!
Razem doszli do pustej toalety dla chłopców na końcu korytarza. YoonGi odkręcił wodę w kranie i włożył ręce pod zimny strumień.
-JiMin mnie kocha… - oznajmił niepewnie osuszając dłonie o nogawki swoich spodni.
-Dziękuję za taką miłość. Jesteś głupi YoonGi… Co ma się wydarzyć, żebyś zrozumiał, że jesteś zabawką dla JiMina? Ma poczekać, aż wykończysz się psychicznie i dopiero wtedy powiedzieć ci, że w dzień twoich siedemnastych urodzin, wolał zabawiać się z JungKookiem? Czy ma go zerżnąć na twoich oczach?
-Nie mów tak! JiMin by mi tego nie zrobił! Nie mów tak! –

YoonGi poczuł jak coś w nim pęka. Nie mógł uwierzyć w to, co właśnie wydobywało się z ust jego przyjaciela. Wiedział, że to wszystko prawda. Wiedział to bardzo dobrze. Wiedział, że JiMin go zdradza i to nie tylko z JungKookiem. Wiedział, że było ich więcej. Czuł jak po jego policzkach spływają łzy. Następnie jak HoSeok łapie go za ramiona i krzyczy coś o niego, widział jak wszystko się zamazuje, a potem widział tylko ciemność.