Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fluff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fluff. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2015

Yoonseok "Cry baby"

Cześć dzieciaczki! Napisałam Yoonseoka to macie! Tak. Mam na nich mocną fazę. Musicie to przetrwać! Wierzę w was! xd Od razu się przyznam, że nie chciało mi się tego czytać drugi raz, więc pewnie może być parę literówek czy błędów w składni, ale jak będę żywsza to poprawię! Co będę dużo gadać jak mi się nie chce... Miłego czytania! 


Nie wszyscy muszą lubić wszystkich. Nie wszyscy muszą być też lubiani przez wszystkich. Są ludzie których tolerujemy, lub tacy których zmuszeni jesteśmy tolerować. A to czy kogoś lubimy czy nie lubimy wychodzi poprzez błahe powody. W innej osobie może przeszkadzać nam nawet najmniejsza cecha. Najmniejsze jej zachowanie, czy też sposób mówienia lub chodzenia. Wybieramy sobie kto nam pasuje, a kto nas irytuje. Zaraz po poznaniu danej osoby zaczynamy ją obserwować i wtedy możemy stwierdzić - Nie. Ty mi nie pasujesz. Nie lubię cię. - i jakże często może to być mylne stwierdzenie, ale pamiętajmy, że już tą osobę zaszufladkowaliśmy i nie będziemy chcieć poznać jej bliżej. Właśnie poprzez takie odgórne ocenianie ludzi możemy tracić wiele ciekawych osobowości do poznania.
Wówczas Hoseok nawet przez chwilę nie pomyślał, że może normalnie porozmawiać z Yoongim. Widział w nim tylko zarozumiałego, pewnego siebie i leniwego chłopaka. Nie chciał na niego nawet patrzeć, nie chciał przebywać w jego towarzystwie sam na sam a tym bardziej nie chciał z nim współpracować. Często wszczynał kłótnie o najmniejsze rzeczy i specjalnie dogryzał starszemu. Yoongi również nie próbował nawiązać głębszego kontaktu z młodszym. Miał podejście w stylu: “jeśli ty mnie nie lubisz, to ja ciebie też” i żyło mu się dobrze, czego nie można powiedzieć o Namjoonie który przeżywał ciężkie chwile przez te dwójkę. Wiele razy usiłował ich pogodzić w odwrocie otrzymując tylko parę wyzwisk i niekiedy siniaka. I tak mijały dni pomiędzy całą trójką. Hoseok patrzył pogardliwie na Yoongiego, który cały dzień chodził naburmuszony, a Namjoon mógł tylko przyglądać się relacji tej dwójki.
Wszystko zaczęło zmieniać się bardzo powoli a jednak znacznie pewnego listopadowego dnia. Niebo zasnute przez gęstą powłokę z chmur. Powietrze pachniało jak deszcz który padał nieustannie od kilku dni. Yoongi siedział w łazience, będącą jedynym pomieszczeniem dającym choć trochę prywatności i od pół godziny rozmawiał przez telefon. Hoseok w tym czasie snuł się po dormie i popijał wodę chodząc z jednego kąta w kąt, aż w końcu jego pęcherz nie wytrzymał i chłopak zaczął dobijać się do łazienki, głośno oznajmiając że musi pilnie skorzystać z toalety oraz że Yoongi ma się wynosić gdzie indziej. Hobi walnął kilka razy pięścią w drewniane drzwi, które po chwili otworzyły się powoli ujawniając starszego chłopaka, z opuszczonymi ramionami, zaciskającego w dłoni telefon. Beanie którą miał na sobie Yoongi była naciągnięta w taki sposób by zakrywała jak najwięcej jego twarzy. Młodszy odsunął się z drogi mrucząc coś o tym jak głupi jest starszy chłopak, po czym pchnął go lekko do przodu by zamknąć się w pomieszczeniu.
Yoongi po wyjściu z łazienki poszedł poszukać Namjoona, ale nie mógł go nigdzie znaleźć. Nie był pewien dlaczego ale potrzebował teraz bliskości drugiej osoby. Kiedy coś takiego się działo zawsze mógł liczyć na Namjoona. Teraz nie wiedział gdzie pójść więc wrócił do dormu, tylko po to by zastać go cichym i pustym. Yoongi usiadł na podłodze zaraz obok stolika i patrzył w przestrzeń. Wtedy kiedy siedział w łazience rozmawiał ze swoim bratem. Jego hyung opowiadał mu o tym co działo się w domu. O tym jak jego mama bardzo za nim tęskni i jak płacze czasem nie mogąc przytulić swojego najmłodszego syna, nie wiedząc czy wszystko z nim w porządku, czy je i czy nie jest samotny. O tym jak jego ojciec początkowo nie popierający pomysłu na życie swojego syna, opowiada teraz swoim kolegom, że jego dziecko przebywa w Seulu i ma przed sobą wielką przyszłość. O tym jak jego hyung znalazł sobie dziewczynę, mieszkanie i pracę. O tym jak jego suczka urodziła małe szczeniaki, które prawdopodobnie są najsłodszymi pieskami na świecie. O tym, że jego przyjaciele ciągle o niego wypytują. O tym, że jego babcia ciągle chce wiedzieć kiedy Yoongi do niej przyjedzie. O tym, że na osiedlowym sklepiku pojawiły się nowe rodzaje lodów. O tym, że do domu obok wprowadziła się nowa rodzina. O tym, że córka sąsiadki wyszła za mąż. O tym że jego mama zasadziła nowe kwiatki. O tym, że jego mama spędzi kolejne urodziny tylko z jednym ze swoich synów.
Yoongi chciał być częścią tego wszystkiego. Nawet jeśli były to najmniejsze rzeczy jak nowy rodzaj lodów w sklepie z którego podkradał kiedyś lizaki z kolegami. Jednak najbardziej żałował, że nie będzie mógł przytulić swojej mamy w dniu tak wyjątkowym jak urodziny. Kiedy on i jego brat byli młodsi, zawsze przygotowywali razem niezwykły prezent. A ich matka kochała każdy z nich, bo co piękniejszego dla matki może być, niż prezent wykonany przez jej dziecko. Nawet jeśli kartka urodzinowa była krzywo wycięta, a klej lepił się do palców. Nawet jeśli ciasto było niedopieczone lub wychodziło jak zakalec. Yoongi tęsknił za tym.
Nie zorientował się że po jego bladych policzkach spływały łzy. Chłopak otarł je szybko i wybiegł z dormu. Biegł tak w nadziei, że znajdzie kogoś w sali treningowej i nie pomylił się. Stojąc na zewnątrz usłyszał rozbrzmiewającą muzykę. Suga uspokoił swój oddech i uchylił lekko drzwi, zaglądając do środka. Hoseok stał na środku pomieszczenia oddychając ciężko. Jego pierś unosiła się i opadała rytmicznie, kiedy magnetofon zaczynał wypuszczać z siebie pomruk, oznajmiający koniec nagrania. Chłopak otarł pot z czoła i wyłączył urządzenie z kontaktu, po czym wyprostował się i spojrzał w lustro.
-Będziesz tam tak sterczał? - zapytał nie odwracając się, patrząc na odbicie Yoongiego w lustrze.
Starszy zaprzeczył lekko paroma ruchami głowy.
-To wynoś się stąd i nie przeszkadzaj. Obaj wiemy, że niewiele wiesz o tańcu… - wyburczał Hoseok.
Suga zamknął drzwi, ale nie tak jak Hobi chciał, po drugiej stronie. Yoongi wszedł do sali.
-Czego teraz chcesz? Nie mam ochoty się z tobą kłócić. - Hoseok odwrócił się w końcu i patrzył na małą figurę starszego - Chodzi o sytuację w łazience? Wiesz, że nie jesteś sam i nie zamierzam przepraszać!
Yoongi znów zaprzeczył, rozglądając się dookoła. Odkąd znalazł się w agencji niewiele razy przyszedł do sali z własnej woli.
-To czego chcesz? - zapytał zirytowany Hoseok, kładąc rękę na biodrze.
-Mogę… - Yoongi nie wiedział czy odpowiednie będzie kończenie swojego pytania - Mogę tu przez chwilę posiedzieć? - starszy wstrzymał oddech - Nie będę ci przeszkadzał. - dodał jeszcze szybko wypuszczając powietrze z płuc.
Hoseok rozejrzał się dookoła. Min Yoongi. Chciał bez przymusu posiedzieć w sali treningowej, w której dostawał zawsze w kość przez swoje dwie lewe nogi? To dużo więcej niż śmieszne. -Siadaj. W końcu sala nie należy do mnie. Tylko się nie odzywaj. Ani nie rób za dużo hałasu… - ostrzegł J-Hope znów podłączając magnetofon. Patrzył jak Yoongi podchodzi do ściany naprzeciw lustra, osuwa się na podłogę, przyciąga kolana do piesi, obejmuje je ramionami i rozgląda się niepewnie po pomieszczeniu.
Młodszy starał się wybrać piosenkę, jednak jego wzrok wciąż podążał w stronę skulonej postaci siedzącej po ścianą. To był pierwszy raz kiedy widział starszego w takim stanie. Małego, bezbronnego, niczym dziecko w pierwszy dzień szkoły. Chciał się skupić na treningu. Bardzo chciał! Ale coś (miał na myśli jednego hyunga, który okazuje się miał ludzką twarz) wciąż mu przeszkadzało. Zrezygnowany westchnął najgłośniej jak potrafił, wyłączył sprzęt i złapał dwie butelki wody. Usiadł obok Yoongiego i lekko dotknął jego ramienia. Starszy uniósł głowę którą miał chowaną między ramionami spojrzał zamglonymi oczyma na Hoseoka.
-Słuchaj.... Chociaż raz udawajmy, że ja cię lubię, a ty darzysz mnie jakimś większym uczuciem niż obojętność i pogadajmy. - zaproponował Hoseok podając starszemu wodę.
Yoongi przyjął ją chętnie i uśmiechnął się lekko do butelki.
-To jak? - ponaglił Hobi
-Dlaczego mam być miły kiedy ty nawet nie mnie nie szanujesz? - burknął starszy niezadowolony.
Hoseok zastanowił się przez chwilę, po czym szybko zawołał:
-Hyung! Porozmawiajmy! Jak koledzy! - wyszczerzył się od ucha do ucha - Co cię trapi? Co takiego sprawia, że pokazujesz, że też masz uczucia?
Yoongi chętnie by się zaśmiał przez tą małą uwagę. Jednak bawiąc się butelką wody, zaczął mówić:
-Kiedy wygoniłeś mnie z łazienki, rozmawiałem z Yoonjin’em…
-Kim? - przerwał mu Hoseok orientując się jak mało wie o człowieku z którym może spędzić lata.
-Moim bratem. - wytłumaczył spokojnym, cichym głosem starszy.
-Masz brata? - dopytywał Hoseok jakby nie wierzył, że Suga ma rodzinę.
-Tak. Starszego. Rozmawiałem z nim wtedy z łazience. Opowiadał co się dzieje w domu. O mamie i tacie. Nawet nie wiedziałem, że hyung ma dziewczynę…Mój hyung! A za dwa dni są urodziny mojej mamy. Kolejne które spędzi tylko z tatą i hyungiem. Nie mogę nawet jej przytulić…
Yoongi płakał. Nawet nie obchodziło go, że obok siedział Hoseok, który prawdopodobnie będzie miał więcej rzeczy o które będzie mógł go dręczyć. Teraz kiedy powiedział o wszystkim na głos, przy drugiej osobie, wcale nie było mu lepiej. Usłyszeć to wszystko było gorsze. Miał ochotę pobiec teraz do szefa i powiedzieć, że chce wracać do domu. Do rodziny. Chciał się załamać i rzucić wszystko. Wtedy poczuł dłoń na swoim ramieniu, a zaraz potem Hoseok pociągnął go w swoją stronę i pozwolił płakać. Delikatnie masował jego rękę, ale nie odezwał się ani słowem. Chciał, żeby starszy się wypłakał.
-Ho-Hoseok… - usłyszał cichy głos - Nie musisz tego robić. - Yoongi wyprostował się, ocierając oczy rękawami bluzy, należącej do Namjoona. - Wiem, że mnie nie lubisz od momentu kiedy pokazałem ci się w samej bieliźnie…
-Hyung… Lubię cię. Serio. Tylko mnie trochę irytowałeś. Myślałem, że serio nie zależy ci na czym innym niż na debiucie…
-Mam serce. - oznajmił pewnie Yoongi.
-Pewnie, że masz. To jak? Rozejm? - Hoseok wyciągnął dłoń w stronę Yoongiego
-Teraz za dużo o mnie wiesz. Płakałem w twoje ramię. Nie mogę dopuścić żeby to wyszło poza nas dwóch. - wygłosił starszy z poważną miną. Po chwili na jego twarz wpełzł szeroki uśmiech, a Yoongi uścisnął wyciągniętą dłoń młodszego. - Rozejm.
Serce Hoseoka momentalnie podskoczyło mu do gardła, by zacząć bić jak szalone. Dlatego tak się działo. Dlaczego jego serce przyśpieszyło na widok gumowatego uśmiechu starszego? Dlaczego nagle jego spuchnięte oczy i zaczerwienione policzki i nos wydawały się urocze? Dlaczego Suga wydawał się taki śliczny? Czyżby niechęć zamieniła się w coś więcej? Hoseok miał ochotę krzyczeć.



czwartek, 7 maja 2015

YoonSeok "A kiedy mówiłeś, że kochasz... Kłamałeś?" Cz. 4 (The end)

Dzień dobry, dzieciaczki. Wróciłam pełna uczuć i szczęścia po comebacku bts, który dosłownie dał mi zawał... I postanowiłam w tym przypływie radości, że dokończę tego nieszczęsnego YoonSeoka, który prawdę mówiąc, jest raczej gówniany... *autodiss*, ANYWAY! Miłego czytania! 


Po wszystkim Jin mocno przytulał brata i kołysał go w ramionach dopóki ten nie zasnął. Starszy ułożył go wygodnie na kanapie, nakrywając kocem, po czym wyszedł do kuchni. Czuł się słabo. Tak, jakby zawiódł swojego brata. Nie mógł uwierzyć, że nie zauważył zmiany w jego zachowaniu. Yoongi widocznie stracił na wadze, ich stosunki lekko się pogorszyły, a on niczego nie dostrzegł. Wprawdzie Namjoon mówił mu kilka razy, że Yoongi po powrocie ze szkoły nie chciał zjeść z nim obiadu, ale Jin myślał, że to ze zmęczenia. Nie mógł uwierzyć jak głupi i ślepy był. Oparł się zmęczony o blat kuchenny i wypuścił powietrze z ciężkim westchnieniem. Wszystko go bolało i wtedy poczuł dłonie a swoich ramionach. Seokjin pozwolił się odwrócić. Spojrzał na lekko uśmiechniętą twarz Namjoona i bez słowa wtulił się w niego.
W salonie Hoseok usiadł na podłodze, tuż przy twarzy Yoongiego. Mógł dla tego chłopaka zrobić wszystko. Już nie raz stawał w jego obronie, chociaż starszy tego nie potrzebował. Już nie raz towarzyszył mu podczas nauki, samemu mając do opanowania tony materiału. Już nie raz pocieszał go po kolejnym załamaniu miłosnym, mając ochotę pobić gnojka, który tym razem ośmielił się złamać serce Yoongiego, a Yoongi będąc słodkim i ślicznym chłopakiem miał duże wzięcie. Nie było dnia w którym nie byłby adorowany przez kolejnych mężczyzn. Jimin miał być takim adoratorem, a skończyło się na punkcie w którym są teraz.
Hoseok bawił się włosami starszego. Zawsze były miękkie i pachniały jak pomarańczowy szampon Jina. Młodszy zauroczony tym jak kosmyki zachowywały się pomiędzy jego palcami, nie zauważył, że Yoongi otworzył oczy i teraz wpatrywał się w niego.
-Co robisz? - wyszeptał Yoongi
Hoseok szybko zabrał rękę i usiadł ze skrzyżowanymi nogami udając, że patrzy w okno. Yoongi już miał śmiać się z jego idiotyzmu, ale urok z jakim Hoseok udawał, że go nie widzi sprawił, że wszystkie wredne komentarze zachował dla siebie. Starszy ześlizgnął się na podłogę i usiadł obok młodszego, patrząc w to samo okno. Siedzieli tak w ciszy, przerywanej od czasu do czasu strzępkami rozmowy z kuchni. Yoongi po pewnym czasie położył głowę na ramieniu Hoseoka i chwycił go za dłoń, by malować na jego nadgarstku przypadkowe wzory. Żaden z nich nie wypowiedział ani jednego słowa, ale Hoseokowi nie dawała spokoju jedna sprawa. Wiedział, że Jimin i Yoongi to już przeszłość, tylko nie wiedział, czy Yoongi zdaje sobie z tego sprawę.
-Hyung… - zaczął cicho Hoseok
-Hmmm? - odmruknął Yoongi, nie odrywając wzroku od dłoni młodszego
-Wiesz, że będziesz musiał podjąć terapię, prawda? - zapytał z wahaniem Jung.
-Sokkie… Nie jestem aż tak głupi.
-Wcale nie powiedziałem że jesteś głupi… - sprostował młodszy starając się spojrzeć w twarz starszemu.
-Ja to powiedziałem i wiesz, że mam rację. Jestem głupi bo już od dawna wiedziałem, że Jimin zdradza mnie z innymi. To nie był tylko Jungkook. Wiem, że było ich więcej. Kochałem go i chciałem wierzyć, że ma jakiś powód, albo że jest tylko zagubiony, że to ja jestem tym jedynym. Dałem się wykorzystać, prawda?
-Ludzie robią różne rzeczy z miłości… - westchnął Hoseok - Na przykład Jin hyung. Pamiętasz jak przefarbował się na blond, bo Namjoon powiedział, że podoba mu się ten aktor z “Thora”? - Yoongi zaśmiał się kiwając głową - Albo kiedy Taehyung codziennie rano piekł ciasto, bo ten chłopak który mu się podobał powiedział, że wyszedł by za kogoś kto by tak codziennie robił?
-Skończyło się na tym, ze Tae pewnego dnia oparzył sobie dłoń przy wyciąganiu blachy z piekarnika. Potem stwierdził, że nie będzie rezygnował ze snu dla kolesia który się roztył, przez właśnie jego wypieki.
Znów nastała krótka cisza, podczas której oboje słuchali rozmowy Jina i Namjoona, na temat znalezienia dobrego psychologa dla Yoongiego.
-Hoseok. A ty zrobiłeś kiedyś coś głupiego dla miłości? - zapytał nagle Yoongi podnosząc głowę i puszczając rękę młodszego.
-Ciągle robię. - odparł szybko Hoseok - Codziennie.
-Co na przykład? - zaciekawił się Yoongi
Hoseok uważał, że kiedy starszy jest czegoś ciekaw wygląda zupełnie jak dziecko i tak też zaczyna się zachowywać. Źrenice mu się rozszerzają, usta lekko rozchylają, a głowa mimowolnie przechyla się w bok. Kiedy nie chce się mu czegoś powiedzieć, potrafi męczyć o to dniami a nawet miesiącami. 
Tak było w jednym przypadku, kiedy Namjoon powiedział pewnego dnia, że ma dla niego i Jina niespodziankę. Yoongi chciał wiedzieć co to. Namjoon i Jin byli wtedy parą pół roku, więc Yoongi zdążył oswoić się z blond chłopakiem. Chodził za nim dzień w dzień i wypytywał o wszystko. O najmniejsze szczegóły, których blondyn nie chciał zdradzić. Poszedł za nim nawet do toalety, by przez zamknięte drzwi prosić o wyjawienie niespodzianki. Namjoon był jednak nieugięty, ale wtedy kiedy, miał do zakończenia ważny projekt, a Yoongi siedział tuż przy nim, prawie na jego kolanach i wypytywał o najróżniejsze możliwości. Wtedy też Namjoon uległ. Wyjawił młodszemu, ze ta niespodzianka, to wspólne mieszkanie. Namjoon zdecydował się wtedy poprosić, by Jin i Yoongi zamieszkali razem z nim.Oczywiście niespodzianka została zepsuta, bo Yoongi był tak szczęśliwy, że od razu zadzwonił do Jina i mu o tym powiedział.
Teraz Yoongi też był gotów na dręczenie Hoseoka.
-Co na przykład? - powtórzył Hoseok - Od pięciu lat, bronię go przed światem, o ile to możliwe... Bronić go przed światem.
Yoongi i Hoseok znali się od pięciu lat.
-Co jeszcze? - zapytał podekscytowany Yoongi
Aż zadziwiające było jak łatwo Yoongi przechodzi ze stanu depresji, aż do staniu ogólnej ekscytacji.
-Oddaję mu swoje jedzenie, kiedy o to prosi.
Yoongi zawsze prosi o jedzenie Hoseoka.
-Zawsze pocieszam go kiedy chłopak go zostawi, albo pozwalam mu spać u siebie kiedy jego brat ma "czas miłości" ze swoim chłopakiem.
Yoongi zawsze zostaje u Hoseoka kiedy czuje, że Jin i Namjoon mają na siebie ochotę.
-Dzisiaj na przykład rozwaliłem wargę jego chłopakowi…
Yoongi czuł jak łzy spływają mu po policzkach. Przez tyle lat Hoseok robił dla niego wszystkie te rzeczy bo go kochał. Pozwalał się pomiatać i obrażać i wcale nie protestował, z miłości. Yoongi przez cały ten czas miał cudownego chłopaka przy sobie, a wolał tracić czas na kogoś takiego jak Jimin.
-Yoongi… Nie płacz. Nie chcę żebyś płakał. Nie przejmuj się mną. Wiem, że mnie nie kochasz i w ogóle, ale nie płacz. Jakoś będę z tym żył. Chcę tylko żebyś był szczęśliwy i bezpieczny. Chcę żeby ktoś kochał się tak bardzo jak ty pokochasz go.
-Jak mam nie płakać, kiedy ty sam płaczesz? - odparł Yoongi przysuwając się do łkającego Hoseoka i wziął jego twarz w swoje dłonie
-Przez tyle lat, patrzyłem jak wylewasz litry łez, jak umawiasz się z idiotami, którzy i tak nigdy nie byliby ciebie warci. Chciałem zapewnić ci szczęście. Chcę zrobić wszystko żebyś był szczęśliwy.
-Chcesz żebym był szczęśliwy? - zapytał Yoongi ocierając łzy młodszego kciukami
Hoseok pokiwał głową, przykrywając dłoń Yoongiego swoją.
-Pocałuj mnie.

Hoseok przez chwilę patrzył tępo w twarz bladego chłopaka, by po chwili nachylić się i dotknąć jego spierzchniętych ust swoimi, a Yoongi nigdy nie czuł tego co teraz. Nigdy nie czuł się tak szczęśliwy przy nikim. Czuł się tak jakby w brzuchu nagle ktoś rozpalił ogień i zaczął się śmiać. Hoseok od lat dawał mu szczęście i troszczył się o niego, a jemu zajęło lata by zorientować się, kto tak naprawdę daje mu radość w życiu.



A może by tak Sugamonster? *zastanawia się głęboko*

wtorek, 6 stycznia 2015

Neo "Irytek"

Witam wszystkich bardzo serdecznie! Miałam już dawno napisać tego shota, ale jakoś nie mogłam się w sobie zebrać, ale teraz jestem i mam! Napisałam! Powstało coś krótkiego, ale myślę, że słodkiego... Co będę dużo mówić... Miłego czytania!


Każde dziecko wie, nawet Hyuk, iż N słynie ze swojej... Wielkiej miłości do członków zespołu! Co odważniejszy powiedziałby, że HakYeon jest on, po prostu wkurzający, i tym kimś jest Leo. A Leo to spokojne i kochane dziecko! Fani wiedzą, że jest on osobą nieśmiałą, ale z wielkim sercem i pasją do tego co robi. Jest to chłopak, który czuje się niekomfortowo, kiedy uwaga skupia się na nim, zawstydza się kiedy ktoś go komplementuje i nie lubi kiedy ktoś okazuje mu za dużo cielesnej miłości... I tu wracamy do N, który koniecznie musi okazać swoją miłość właśnie TaeKwoon'owi! Musi. Bo inaczej umrze.
Leo nie jest jedynym, którego N upodobał sobie na przytulankę. Przeżywa to całe VIXX! Z jekiegoś jednak powodu Cha HakYeon najbardziej lubi okazywać miłość Jung TaeKwon'owi... Może to dlatego, że lubi zapach chłopaka? Albo dlatego, że lubi czuć jego bliskość? Nie wiedział co to było. Wiedział jedynie, że bardzo lubi tulić się do Leo, albo delikatnie pocałować go w policzek, albo złapać jego rękę w swoją, albo...
-Hyuuuuuuuung!!-
N rozejrzał się niezadowolony naokoło siebie. Ktoś mu przerwał! Ktoś mu przerwał rozmyślania o jego ukochanym Leo! Nie... To nie była obsesja. To miłość. Na prawdę! To miłość... Lider podniósł się ze swojego miejsca na ziemi i stanął w oko w oko w maknae, który wlepiał w niego swoje duże oczy. HakYeon nie mógł być na niego zły.
-Hyung... - zawołał jeszcze raz Hyuk - Pytałem, czy idziesz z nami coś zjeść...
-Z nami? Czyli? - zapytał N mając cichą nadzieję, że Leo znów był zbyt leniwy, żeby wyjść ze swojego łóżka.
-Ja, Ravi hyung, Hanbin hyung i... - N wstrzymał oddech - Jae...
BINGO!
-Nie nie idę... Jestem dość zmęczony... - Lider przeciągnął się i ziewnął.
Miał cały dorm dla siebie. Dla siebie i TaeKwoon’a!
-Daj mi pieniądze, hyung! - zawołał nagle Hyuk cały w skowronkach
N spojrzał na niego z wyrzutem. Nie chciał dawać temu dzieciakowi pieniędzy! Nigdy!
-Po co ci moje pieniądze, młoda hieno???? - zapytał podejrzliwie
-Musimy mieć za co zjeść... No chyba, że wolisz, żebyśmy zostali, z tobą i z...
-Dobra! Dam ci jeszcze więcej, ale pod warunkiem, że wrócicie jeszcze później!
HakYeon zrezygnowany wyciągnął swój portfel i podał maknae parę banknotów. Nie wiedział, czy ten dzieciak za dużo przebywał w towarzystwie Kena, czy tak go rodzice wychowali, ale Hyuk wiedział jak się ma ustawić, żeby dobrze wyjść w każdej sytuacji. Był dumny, ale i lekko przestraszony.
HakYeon siedział w swoim pokoju dopóki nie usłyszał zamykających się drzwi. Nasłuchiwał przez chwilę. Nie słyszał żadnych kroków, ani szeptów, ani głośnego chrapania Raviego. Był sam z Leo. Lider wyszedł ze swojego pokoju najciszej jak potrafił i udał się do pokoju TaeKwoon’a.
Młodszy chłopak leżał w na swoim łóżku, na brzuchu, podpierając głowę na łokciach, leniwie kartkując jakiś kolorowy magazyn o sporcie. HakYeon podszedł do niego starając się nie zwracać jego uwagi i w najmniej oczekiwanym momencie położył się na nim. TaeKwoon odruchowo zaczął wierzgać usiłując zrzucić z siebie sześćdziesiąt kilogramów lidera, który mocno się go uczepił. Leo przestał się w końcu szarpać.
-Czego chcesz? - zapytał oschle TaeKwoon
-Czuję się samotny! - westchnął dramatycznie N
-Mogłeś iść z resztą. Nikt nie kazał ci tu siedzieć. - odburknął młodszy
-Czy to źle że chciałem zostać z tobą? Ja to z dobroci serca! - oburzył się teatralnie lider po czym sturlał się z pleców wokalisty.
Położył się obok niego na plecach i wgapiał w jego twarz. Lubił jego rysy. A najbardziej oczy. Miał ładne oczy. Lubił jak między jego brwiami pojawiała się zmarszczka kiedy nad czymś się zastanawiał, albo jak podnosiły się kąciki jego ust kiedy czytał o czymś zabawnym.
-Długo się będziesz gapił?- zapytał Leo nie odrywając wzroku od artykułu
-Tak.-
-Przestań.-
-Nie.-
-Idź sobie.-
-Nie! Zostanę! Będę tu spał! Będę się na ciebie gapił! A w nocy będę cię traktował jak swoją przytulankę! Nie wygonisz mnie!- wygłosił dumnie lider po czym przytulił się do ręki młodszego chłopaka i zamknął oczy, układając się wygodnie.
Leo już nie próbował się wyrwać. Patrzył na twarz spokojnie śpiącego lidera. Odłożył magazyn na podłogę, najdelikatniej jak potrafił. Powoli uwolnił ramię z uścisku N’a i wstał patrząc na śpiącą na jego łóżku postać. Przykrył ją kocem, po czym sam się pod niego wślizgnął i przytulił do siebie HakYeon’a. Kiedy lider nic nie mówił, był nawet znośny. Może nawet uroczy. I kiedy tak spał, Leo myślał, że lubi tą miłość….

-CICHOOOOO…- zasyczał Ravi wchodząc do dormu.
-Wypiłeś za dużo!- warknął na niego Ken, kiedy razem z HongBin’em wciągali go do jego pokoju.
Stanęli jak wryci kiedy zobaczyli co się dzieje w łóżku Leo. Ich “straszny” hyung i ich “irytujący” hyung spali razem jak małe dzieci, wtulając się w siebie. Ravi miał już wykrzyczeć to co właśnie zobaczył kiedy powstrzymała go ręka Kena zakrywająca mu usta. Wszyscy oddalili się od pokoju, cicho zamykając drzwi.
-WonSik… Dzisiaj śpisz z Hyukiem.- oznajmił Ken, wpychając roześmianego rapera do pokoju maknae.
-Zaraz... Za to hyung mi nie płacił!!!





poniedziałek, 30 czerwca 2014

BangDae "Uszata katastrofa"

Wróciłam! Wiecie jak to jest... Najpierw zdaj klasę, potem możesz pisać xd. Zdałam klasę i piszę! YAY! Pierwsze co napisałam, to taki spóźniony one shot na urodziny DaeHuyna! YAY po raz drugi! Miłego czytania! 



Zwierzątko w domu, może być zarówno szczęściem jak i zmorą. Pies to wspaniały przyjaciel, tylko potrafi być głośny i może coś zmajstrować. Kot to piękne zwierzę, ale leniwe i wiecznie domagające się jedzenia. Chomik, może i będący małym i spokojnym stworzonkiem, dużo brudzi. Ktoś by stwierdził: wychowaj muchę! Cicha, tylko lata, ma cię w nosie i prawdopodobnie nie wie o twoim istnieniu. Bang YongGuk żałował, że nie pomyślał o podarowaniu swojemu chłopakowi muchy. Gdyby to zrobił, poduszka nie wysuwałaby się mu teraz spod głowy, koc nie zlatywał na podłogę, a plecy nie bolałyby go tak niemiłosiernie. A wszystko przez jednego szarego futrzaka z dużymi uszami! To przez niego wdał się w kłótnię z wokalistą, a potem skończył śpiąc na niewygodnej kanapie w studiu nagraniowym.
Zaczęło się całkiem niewinnie. Od urodzin DaeHyuna. Bang jak zwykle nie wiedział, co ma mu dać. Myślał już o wszystkim: perfumy, kwiaty, czekoladki, ubrania, zegarek, pierścionek, bransoletka, lodówka wypchana jedzeniem, bokserki, a nawet był skłonny kupić zestaw lampek choinkowych, gdyby nie powstrzymał go HimChan. Na dzień przed „wielkim dniem”, jak miał zwyczaj mawiać Dae, YongGuk wyruszył sam na ulicę zatłoczonego miasta. Odziany w długi czarny płaszcz i kapelusz przykrywający prawie całą twarz, przechodził zaraz obok sklepu zoologicznego, gdy jego uwagę przykuła mała szara kuleczka, spokojnie zajmująca miejsce w kącie wystawy. Lider bez większego namysłu wszedł do sklepu. Podszedł do wystawy i zauroczony wlepiał wzrok w króliczka.
-Mogę w czymś pomóc?- usłyszał delikatny głos, po czym odwrócił się szybko i spojrzał na stojącą przed nim drobną kobietę, która uśmiechała się delikatnie.
-Ah… Czy, mógłbym wziąć tego zwierzaka?- zapytał z lekkim wahaniem.
Kobieta zaśmiała się tylko, po czym minęła YongGuka i wyciągnęła z klatki szaraczka. Bang patrzył na zwierzątko lekko przerażony, po czym wyciągnął ręce i chwycił króliczka.
-On nie gryzie…- wymruczała pod nosem ekspedientka, mając ochotę śmiać się ze swojego klienta, który patrzył na zwierze jakby to miało go zjeść. –Chce go pan dla siebie?- zapytała po chwili
Lider przestał wgapiać się w biedne stworzenie i popatrzył na kobietę pustym wzrokiem. Nie… Królik nie miał być dla niego. Miał być idealnym urodzinowym prezentem dla DaeHyuna.
-Chcę go komuś dać.- odparł po chwili milczenia
-Na prezent? Pewnie dla pana dziewczyny! Musi być szczęściarą, że ma takiego uroczego chłopaka!- Bang pokazał swój dziąsłowy uśmiech, słysząc komentarz
-To raczej ja jestem szczęściarzem…- wymruczał pod nosem, podnosząc króliczka na wysokość swoich oczu.

Sześciu ledwo żywych chłopców wtoczyło się do mieszkania, znajdującego się na ósmym piętrze wieżowca. Zelo szybko udał się do pierwszego lepszego pokoju, nie zważając na to, czy należy do niego, czy też nie, po czym rzucił się na łóżko i szybko zasnął. HimChan zajął sobie łazienkę i robił tam, Bóg wie co, natomiast JongUp zaczął przysypiać na kanapie. Po części przytomny YoungJae trafił do swojego pokoju, przebrał w wygodniejsze ubrania i wdrapał się pod koc. DaeHyun pobiegł do kuchni, by wlać tam w siebie cały karton mleka. YongGuk spokojnie zamknął wtedy drzwi, po czym usiadł na kanapie, by przegonić tancerza do łóżka.
JongUp popatrzył na niego nieprzytomnie, uśmiechnął się i poczłapał do siebie. Lider spojrzał na wokalistę, który stał w kuchni i patrzył przed siebie pustym wzrokiem. DaeHyun zawsze taki był, kiedy nie miał już na nic siły. YongGuk podszedł do niego i odwrócił w swoją stronę. Dae miał na ustach lekki uśmiech, a na jego górnej wardze widniały białe wąsy, pozostałość po mleku. Bang zaśmiał się, po czym wytarł rękawem twarz młodszego.
-Dae, wiesz, jaki dzisiaj dzień?- zapytał wciąż uśmiechając się lekko
Młodszy zastanowił się przez chwilę, patrząc na swojego chłopaka. Zamrugał kilka razy, po czym lekko potrząsnął głową. Widać było, że nie do końca łapie kontakt ze światem. YongGuk złapał jego twarz w dłonie i spojrzał w oczy.
-Jest już po dwunastej…- zaczął- co oznacza, że dziś jest dwudziesty ósmy czerwca. – Dae nadal patrzył na niego pustym wzrokiem- Twoje. Urodziny.- powiedział powoli
DaeHyun zaśmiał się.
-Hyung…- jęknął rozchichotany- Moje urodziny były rok temu…
YongGukowi opadła głowa. Dae potrafił być niesamowicie głupi, bezmyślny, głośny i wkurzający… Lider wziął głęboki oddech, po czym zaczął powoli tłumaczyć:
-Skarbie. Rok temu były twoje dwudzieste pierwsze urodziny. W tym roku są twoje dwudzieste drugie. Urodziny świętujemy, co rok. Rozumiesz? Starzejesz się.
Jung potrząsnął głową.
-Ja się nie starzeję, hyung! Ja robię się bardziej męski…- wygłosił obrażonym tonem wokalista.- To ty się starzejesz!
YongGuk nie miał siły na przekomarzania. Reszta członków była zmęczona, szczególnie Zelo, a lider musiał być odpowiedzialny. Kiedy nadejdzie ranek, wytłumaczy DaeHyunowi, że jest męski jak HimChan w różowej piżamce w jednorożce…
-Dobrze. Już cicho. Ja się starzeję. Niech ci będzie.- wyszeptał Guk chroniąc sen maknae i innych. – Pójdziesz ze mną na chwilę na balkon?
DaeHyun zgodził się cichym „Mhm”, po czym pozwolił, by lider pociągnął go na taras. Powietrze było zimne. YongGuk szybko zarzucił na wokalistę swoją bluzę. Pocałował go delikatnie w czoło, po czym wyszedł, by wrócić z pudełkiem po butach. Stanął przed DaeHyunem i podał mu je. Młodszy chwycił je z lekkim zdziwieniem, po czym spojrzał na starszego. Bang ponaglił go ruchem głowy i ze splecionymi dłońmi obserwował chłopaka. Dae zdjął wieczko. Jego oczom ukazała się kulka futra. Chłopak patrzył to na nią, to na YongGuka. Nie miał zielonego pojęcia co trzymał w rękach.
-Hyung…- YongGuk patrzył z wyczekiwaniem- czy to jest coś…- Bang wstrzymał oddech- coś, co można zjeść?
Lider westchnął ciężko i szybko zbliżył się do wokalisty. Stanął obok, obejmując go ramieniem.
-Dae, to jest zwierzę. Królik. Od dzisiaj to twoje zwierzątko.- oznajmił łagodnie
DaeHyun momentalnie się ożywił. Spojrzał na starszego wytrzeszczając oczy. On, Zelo i JongUp, zawsze chcieli mieć zwierzątko w dormie, jednak YongGuk, HimChan, YoungJae i manager, wciąż im zabraniali. Bang uśmiechnął cię szeroko, patrząc na minę młodszego. DaeHyun momentalnie chwycił go za dłoń i zaciągnął do ich wspólnego pokoju. YongGuk ledwo zdążył zamknął drzwi balkonowe.
DaeHyun położył pudełko na łóżko, przysiadł na nim i wyciągnął delikatnie stworzonko, kładąc je na kolanach. Króliczek, był niesamowicie spokojny. Pozwolił, by zauroczony chłopak „pomiział” jego futerko i popieścił jego uszka. Jung uśmiechał się przy tym jak kilkuletnie dziecko. Lider stał, opierając się o ścianę, obserwując twarz chłopaka.
Młodszy odłożył delikatnie zwierzątko na łóżko, po czym poderwał się i podbiegł do swojego chłopaka. Zarzucił mu ręce na szyję i wtulił się w niego najmocniej jak potrafił. Guk zaplótł ręce na jego talii i odwzajemnił uścisk. Lider zamknął oczy, czując delikatny zapach włosów młodszego, które teraz miał między palcami. DaeHyun odsunął się od niego lekko. Spojrzał na niego, uśmiechnięty, po czym delikatnie pocałował. Nie był to namiętny pocałunek. Był to pocałunek, pełen miłości. Nie było w nim pożądania, erotyzmu, czy niewyjaśnionej brutalności. Czyste uczucie. Młodszy uśmiechał się delikatnie, nie odrywając się ani na chwilę od ukochanego. YongGuk bawił się jego włosami i czuł jak Dae przesuwa dłonie w jego ramion na jego policzki, by po chwili poczuć ciepły oddech wokalisty na swojej twarzy. Starszy otworzył oczy i spojrzał prosto w roześmiane i lekko zaszklone, ze zmęczenia, oczy młodszego.
-Hyung…- DaeHyun gładził kciukami kości policzkowe lidera- Kocham cię.
Starszy uśmiechnął się, jeszcze raz delikatnie pocałował usta Junga, by po chwili wyszeptać:
-Też cię kocham, Dae…

Następnego ranka YongGuk obudził się z wtulonym w swoją pierś DaeHyunem. Młodszy zacisnął pięści na koszulce lidera i ukrył nos w zagłębieniu jego szyi. Bang delikatnie gładził jego włosy, raz po raz całując delikatnie czubek jego głowy. Był szczęśliwy, że może dzisiaj cały dzień spędzić razem z wokalistą. Miał zamiar przyrządzić kolację, zabrać chłopaka do zoo, czy na zakupy, lub najzwyczajniej rozsiąść się na kanapie i spędzić czas oglądając filmy i przytulając się do młodszego. Mimowolnie uśmiechał się myśląc, co mogą razem robić.
DaeHyun poruszył się lekko i po chwili otworzył oczy. Odetchnął głęboko, podnosząc głowę i patrząc na starszego. Uśmiechnął się szeroko i bez słowa pocałował go w czubek nosa.
-Dzień dobry, hyung- wymruczał wtulając się mocniej w ciepłe ciało lidera.
-Dzień dobry, Dae. Jesteś głodny?- zapytał Bang wiedząc, że Dae zawsze rano jest głodny jak w wilk po całej nocy spędzonej bez jedzenia.
-Zawsze…- westchnął młodszy
YongGuk zrzucił z siebie koc, szybko udając się do kuchni i ignorując jęki DaeHyuna. Teraz pora na chwilę geniuszu, szefa YongGuka. Lider otworzył lodówkę, by ujrzeć kilka kartonów mleka i tylko to. Bang zatrzasnął zirytowany drzwiczki, po czym zaczął przeszukiwać szafki, co pozwoliło odnaleźć cztery torebki ramenu. Może nie jest to wiele, ani nie jest to nic tak wybornego jak jedzenie w pięciogwiazdkowej restauracji, ale wystarcza by zaspokoić głód sześciu mężczyzn (dojrzałych chłopców).
Raper opierał się o ścianę i czekał aż jedzenie będzie gotowe. Po chwili ubrał rękawice kuchenne i przeniósł gorący garnek na stół. Teraz do szczęścia brakowało tylko pozostałych członków, którzy nie mieli ochotę na pobudkę. YongGuk wrócił do DaeHyuna i zastał go siedzącego na łóżku w białej koszulce na ramiączkach i bokserkach z królikiem między nogami. Chłopak patrzył jak szaraczek skacze po pościeli i drapie ją zaciekle krótkimi pazurkami. Starszy zaśmiał się lekko, siadając na skraju łóżka i kładąc głowę na ramieniu młodszego.
-Hyung!- zawołał Dae- Serio mogę go zatrzymać?
-Serio.- YongGuk pocałował policzek młodszego -Tylko pilnuj żeby niczego nie zniszczył.
-A jak zniszczy?- Jung trzymał teraz królika w dłoniach i odwrócił się do swojego chłopaka z wielkimi przestraszonymi oczyma
-Pilnuj go. – YongGuk spoważniał na chwile i posłał młodszemu srogie spojrzenie.

Później tego dnia wszyscy chłopcy siedzieli w salonie. HimChan czytał magazyn z modą, JongUp uparcie mu przeszkadzał, a Zelo siedział z króliczkiem- YongYongiem- i karmił go marchewką. DaeHyun, YongGuk i YoungJae oglądali w telewizji powtórkę ostatniego Gag Concert. Wszystko wydawało się być jak z bajki. Cisza, spokój, ciągłe wściekłe mruknięcia ze strony Himmiego…. Do czasu:
-YongGuk hyung…- Zelo stanął przed kanapą z podartymi kartkami papieru
-Co to?- zaalarmowany lider wyprostował się zrzucając głowę Dae ze swojego jednego ramienia a YoungJae z drugiego.
-Bo… Ten… Królik… Się wziął i zgłodniał… I ten…- Choi popatrzył błagalnym wzrokiem w stronę DaeHyuna
-Co ma znaczyć „się wziął i zgłodniał”?
Wokalista szybko stanął obok maknae i oparł dłonie na ramionach najstarszego.
-Sam mi go dałeś, hyung…- próbował tłumaczyć DaeHyun- To nie jest wina YongYong’a!
-To jest jego wina! To szkodnik!
Zelo odłożył kartki, będące kartkami z notatnika YongGuka, złapał królika i uciekł do swojego pokoju. HimChan, JongUp i YoungJae obserwowali całą scenę.
-HYUNG! Sam mi go dałeś! Teraz chcesz go wyrzucać?!
-Tak! Bo nie potrafisz go upilnować!
YongGuk wskazał na potargany papier na podłodze, po czym szybko wstał zrzucając ręce Dae ze swoich ramion. Młodszy patrzył na niego ze złością wypisaną na twarzy. Kłótnie w ich związku były rzadkie, prawie w ogóle ich nie było, a ich sprzeczki nie trwały dłużej niż kilka godzin, kiedy to ze sobą nie rozmawiali. Kończyło się na przeprosinach i wspólnym leżeniu i tuleniu się w pod kocem. Tym razem zanosiło się na coś poważniejszego.
-Siedziałem z tobą na kanapie! Jak miałem go pilnować? Zelo się z nim bawił…- młodszy przybrał minę uderzonego szczeniaka. Spóścił głowę i ściszył głos.
Bang momentalnie poczuł się jak ostatni idiota. Dobrze wiedział, że jego chłopak nie miał wpływu na zachowanie zwierzaka, tylko co miał zrobić? W takich sytuacjach emocje zawsze biorą górę….
-Dae, skarbie…- młodszy zaczął cicho szlochać- Przepraszam. Nie panowałem nad sobą… Ja…
-Myślę, że lepiej będzie jak będziesz spać dzisiaj na kanapie….- HimChan postanowił wkroczyć do akcji.- Przemyśl swoje zachowanie.
Visual objął ramieniem DaeHyuna i wyszedł z nim do pokoju swojego i YoungJae. Zaraz za nimi pobiegł JongUp, zostawiając Banga z drugim wokalistą.
-Spieprzyłeś to hyung. Spieprzyłeś…
I tak lider B.A.P znalazł się na kanapie. Poduszka wysuwa mu się spod głowy, a koc zsuwa na podłogę. Wszystko przez jednego pożeracza kartek z uszami.