Cześć dzieciaczki! Napisałam Yoonseoka to macie! Tak. Mam na nich mocną fazę. Musicie to przetrwać! Wierzę w was! xd Od razu się przyznam, że nie chciało mi się tego czytać drugi raz, więc pewnie może być parę literówek czy błędów w składni, ale jak będę żywsza to poprawię! Co będę dużo gadać jak mi się nie chce... Miłego czytania!
Nie wszyscy muszą lubić wszystkich. Nie wszyscy muszą być też lubiani przez wszystkich. Są ludzie których tolerujemy, lub tacy których zmuszeni jesteśmy tolerować. A to czy kogoś lubimy czy nie lubimy wychodzi poprzez błahe powody. W innej osobie może przeszkadzać nam nawet najmniejsza cecha. Najmniejsze jej zachowanie, czy też sposób mówienia lub chodzenia. Wybieramy sobie kto nam pasuje, a kto nas irytuje. Zaraz po poznaniu danej osoby zaczynamy ją obserwować i wtedy możemy stwierdzić - Nie. Ty mi nie pasujesz. Nie lubię cię. - i jakże często może to być mylne stwierdzenie, ale pamiętajmy, że już tą osobę zaszufladkowaliśmy i nie będziemy chcieć poznać jej bliżej. Właśnie poprzez takie odgórne ocenianie ludzi możemy tracić wiele ciekawych osobowości do poznania.
Wówczas Hoseok nawet przez chwilę nie pomyślał, że może normalnie porozmawiać z Yoongim. Widział w nim tylko zarozumiałego, pewnego siebie i leniwego chłopaka. Nie chciał na niego nawet patrzeć, nie chciał przebywać w jego towarzystwie sam na sam a tym bardziej nie chciał z nim współpracować. Często wszczynał kłótnie o najmniejsze rzeczy i specjalnie dogryzał starszemu. Yoongi również nie próbował nawiązać głębszego kontaktu z młodszym. Miał podejście w stylu: “jeśli ty mnie nie lubisz, to ja ciebie też” i żyło mu się dobrze, czego nie można powiedzieć o Namjoonie który przeżywał ciężkie chwile przez te dwójkę. Wiele razy usiłował ich pogodzić w odwrocie otrzymując tylko parę wyzwisk i niekiedy siniaka. I tak mijały dni pomiędzy całą trójką. Hoseok patrzył pogardliwie na Yoongiego, który cały dzień chodził naburmuszony, a Namjoon mógł tylko przyglądać się relacji tej dwójki.
Wszystko zaczęło zmieniać się bardzo powoli a jednak znacznie pewnego listopadowego dnia. Niebo zasnute przez gęstą powłokę z chmur. Powietrze pachniało jak deszcz który padał nieustannie od kilku dni. Yoongi siedział w łazience, będącą jedynym pomieszczeniem dającym choć trochę prywatności i od pół godziny rozmawiał przez telefon. Hoseok w tym czasie snuł się po dormie i popijał wodę chodząc z jednego kąta w kąt, aż w końcu jego pęcherz nie wytrzymał i chłopak zaczął dobijać się do łazienki, głośno oznajmiając że musi pilnie skorzystać z toalety oraz że Yoongi ma się wynosić gdzie indziej. Hobi walnął kilka razy pięścią w drewniane drzwi, które po chwili otworzyły się powoli ujawniając starszego chłopaka, z opuszczonymi ramionami, zaciskającego w dłoni telefon. Beanie którą miał na sobie Yoongi była naciągnięta w taki sposób by zakrywała jak najwięcej jego twarzy. Młodszy odsunął się z drogi mrucząc coś o tym jak głupi jest starszy chłopak, po czym pchnął go lekko do przodu by zamknąć się w pomieszczeniu.
Yoongi po wyjściu z łazienki poszedł poszukać Namjoona, ale nie mógł go nigdzie znaleźć. Nie był pewien dlaczego ale potrzebował teraz bliskości drugiej osoby. Kiedy coś takiego się działo zawsze mógł liczyć na Namjoona. Teraz nie wiedział gdzie pójść więc wrócił do dormu, tylko po to by zastać go cichym i pustym. Yoongi usiadł na podłodze zaraz obok stolika i patrzył w przestrzeń. Wtedy kiedy siedział w łazience rozmawiał ze swoim bratem. Jego hyung opowiadał mu o tym co działo się w domu. O tym jak jego mama bardzo za nim tęskni i jak płacze czasem nie mogąc przytulić swojego najmłodszego syna, nie wiedząc czy wszystko z nim w porządku, czy je i czy nie jest samotny. O tym jak jego ojciec początkowo nie popierający pomysłu na życie swojego syna, opowiada teraz swoim kolegom, że jego dziecko przebywa w Seulu i ma przed sobą wielką przyszłość. O tym jak jego hyung znalazł sobie dziewczynę, mieszkanie i pracę. O tym jak jego suczka urodziła małe szczeniaki, które prawdopodobnie są najsłodszymi pieskami na świecie. O tym, że jego przyjaciele ciągle o niego wypytują. O tym, że jego babcia ciągle chce wiedzieć kiedy Yoongi do niej przyjedzie. O tym, że na osiedlowym sklepiku pojawiły się nowe rodzaje lodów. O tym, że do domu obok wprowadziła się nowa rodzina. O tym, że córka sąsiadki wyszła za mąż. O tym że jego mama zasadziła nowe kwiatki. O tym, że jego mama spędzi kolejne urodziny tylko z jednym ze swoich synów.
Yoongi chciał być częścią tego wszystkiego. Nawet jeśli były to najmniejsze rzeczy jak nowy rodzaj lodów w sklepie z którego podkradał kiedyś lizaki z kolegami. Jednak najbardziej żałował, że nie będzie mógł przytulić swojej mamy w dniu tak wyjątkowym jak urodziny. Kiedy on i jego brat byli młodsi, zawsze przygotowywali razem niezwykły prezent. A ich matka kochała każdy z nich, bo co piękniejszego dla matki może być, niż prezent wykonany przez jej dziecko. Nawet jeśli kartka urodzinowa była krzywo wycięta, a klej lepił się do palców. Nawet jeśli ciasto było niedopieczone lub wychodziło jak zakalec. Yoongi tęsknił za tym.
Nie zorientował się że po jego bladych policzkach spływały łzy. Chłopak otarł je szybko i wybiegł z dormu. Biegł tak w nadziei, że znajdzie kogoś w sali treningowej i nie pomylił się. Stojąc na zewnątrz usłyszał rozbrzmiewającą muzykę. Suga uspokoił swój oddech i uchylił lekko drzwi, zaglądając do środka. Hoseok stał na środku pomieszczenia oddychając ciężko. Jego pierś unosiła się i opadała rytmicznie, kiedy magnetofon zaczynał wypuszczać z siebie pomruk, oznajmiający koniec nagrania. Chłopak otarł pot z czoła i wyłączył urządzenie z kontaktu, po czym wyprostował się i spojrzał w lustro.
-Będziesz tam tak sterczał? - zapytał nie odwracając się, patrząc na odbicie Yoongiego w lustrze.
Starszy zaprzeczył lekko paroma ruchami głowy.
-To wynoś się stąd i nie przeszkadzaj. Obaj wiemy, że niewiele wiesz o tańcu… - wyburczał Hoseok.
Suga zamknął drzwi, ale nie tak jak Hobi chciał, po drugiej stronie. Yoongi wszedł do sali.
-Czego teraz chcesz? Nie mam ochoty się z tobą kłócić. - Hoseok odwrócił się w końcu i patrzył na małą figurę starszego - Chodzi o sytuację w łazience? Wiesz, że nie jesteś sam i nie zamierzam przepraszać!
Yoongi znów zaprzeczył, rozglądając się dookoła. Odkąd znalazł się w agencji niewiele razy przyszedł do sali z własnej woli.
-To czego chcesz? - zapytał zirytowany Hoseok, kładąc rękę na biodrze.
-Mogę… - Yoongi nie wiedział czy odpowiednie będzie kończenie swojego pytania - Mogę tu przez chwilę posiedzieć? - starszy wstrzymał oddech - Nie będę ci przeszkadzał. - dodał jeszcze szybko wypuszczając powietrze z płuc.
Hoseok rozejrzał się dookoła. Min Yoongi. Chciał bez przymusu posiedzieć w sali treningowej, w której dostawał zawsze w kość przez swoje dwie lewe nogi? To dużo więcej niż śmieszne. -Siadaj. W końcu sala nie należy do mnie. Tylko się nie odzywaj. Ani nie rób za dużo hałasu… - ostrzegł J-Hope znów podłączając magnetofon. Patrzył jak Yoongi podchodzi do ściany naprzeciw lustra, osuwa się na podłogę, przyciąga kolana do piesi, obejmuje je ramionami i rozgląda się niepewnie po pomieszczeniu.
Młodszy starał się wybrać piosenkę, jednak jego wzrok wciąż podążał w stronę skulonej postaci siedzącej po ścianą. To był pierwszy raz kiedy widział starszego w takim stanie. Małego, bezbronnego, niczym dziecko w pierwszy dzień szkoły. Chciał się skupić na treningu. Bardzo chciał! Ale coś (miał na myśli jednego hyunga, który okazuje się miał ludzką twarz) wciąż mu przeszkadzało. Zrezygnowany westchnął najgłośniej jak potrafił, wyłączył sprzęt i złapał dwie butelki wody. Usiadł obok Yoongiego i lekko dotknął jego ramienia. Starszy uniósł głowę którą miał chowaną między ramionami spojrzał zamglonymi oczyma na Hoseoka.
-Słuchaj.... Chociaż raz udawajmy, że ja cię lubię, a ty darzysz mnie jakimś większym uczuciem niż obojętność i pogadajmy. - zaproponował Hoseok podając starszemu wodę.
Yoongi przyjął ją chętnie i uśmiechnął się lekko do butelki.
-To jak? - ponaglił Hobi
-Dlaczego mam być miły kiedy ty nawet nie mnie nie szanujesz? - burknął starszy niezadowolony.
Hoseok zastanowił się przez chwilę, po czym szybko zawołał:
-Hyung! Porozmawiajmy! Jak koledzy! - wyszczerzył się od ucha do ucha - Co cię trapi? Co takiego sprawia, że pokazujesz, że też masz uczucia?
Yoongi chętnie by się zaśmiał przez tą małą uwagę. Jednak bawiąc się butelką wody, zaczął mówić:
-Kiedy wygoniłeś mnie z łazienki, rozmawiałem z Yoonjin’em…
-Kim? - przerwał mu Hoseok orientując się jak mało wie o człowieku z którym może spędzić lata.
-Moim bratem. - wytłumaczył spokojnym, cichym głosem starszy.
-Masz brata? - dopytywał Hoseok jakby nie wierzył, że Suga ma rodzinę.
-Tak. Starszego. Rozmawiałem z nim wtedy z łazience. Opowiadał co się dzieje w domu. O mamie i tacie. Nawet nie wiedziałem, że hyung ma dziewczynę…Mój hyung! A za dwa dni są urodziny mojej mamy. Kolejne które spędzi tylko z tatą i hyungiem. Nie mogę nawet jej przytulić…
Yoongi płakał. Nawet nie obchodziło go, że obok siedział Hoseok, który prawdopodobnie będzie miał więcej rzeczy o które będzie mógł go dręczyć. Teraz kiedy powiedział o wszystkim na głos, przy drugiej osobie, wcale nie było mu lepiej. Usłyszeć to wszystko było gorsze. Miał ochotę pobiec teraz do szefa i powiedzieć, że chce wracać do domu. Do rodziny. Chciał się załamać i rzucić wszystko. Wtedy poczuł dłoń na swoim ramieniu, a zaraz potem Hoseok pociągnął go w swoją stronę i pozwolił płakać. Delikatnie masował jego rękę, ale nie odezwał się ani słowem. Chciał, żeby starszy się wypłakał.
-Ho-Hoseok… - usłyszał cichy głos - Nie musisz tego robić. - Yoongi wyprostował się, ocierając oczy rękawami bluzy, należącej do Namjoona. - Wiem, że mnie nie lubisz od momentu kiedy pokazałem ci się w samej bieliźnie…
-Hyung… Lubię cię. Serio. Tylko mnie trochę irytowałeś. Myślałem, że serio nie zależy ci na czym innym niż na debiucie…
-Mam serce. - oznajmił pewnie Yoongi.
-Pewnie, że masz. To jak? Rozejm? - Hoseok wyciągnął dłoń w stronę Yoongiego
-Teraz za dużo o mnie wiesz. Płakałem w twoje ramię. Nie mogę dopuścić żeby to wyszło poza nas dwóch. - wygłosił starszy z poważną miną. Po chwili na jego twarz wpełzł szeroki uśmiech, a Yoongi uścisnął wyciągniętą dłoń młodszego. - Rozejm.
Serce Hoseoka momentalnie podskoczyło mu do gardła, by zacząć bić jak szalone. Dlatego tak się działo. Dlaczego jego serce przyśpieszyło na widok gumowatego uśmiechu starszego? Dlaczego nagle jego spuchnięte oczy i zaczerwienione policzki i nos wydawały się urocze? Dlaczego Suga wydawał się taki śliczny? Czyżby niechęć zamieniła się w coś więcej? Hoseok miał ochotę krzyczeć.









