wtorek, 30 grudnia 2014

YoonSeok "A kiedy mówiłeś, że kochasz... Kłamałeś?" Cz.2

AJM BEK! hehe. Tak w streszczeniu moje wytłumaczenie (każdy szanujący się cwaniak ma jakieś xd) EKHEM! Ta klasa to za przeproszeniem jakiś totalny zap***dol. Nic tylko ucz się i zdaj! ZDAŁAM! No to jak byłam pewna, że zdam, to dopadła mnie szalona myśl: "Napiszę coś!" (oj co za krejzol). A tu takiego wała (jak Tabiego pała hehe)! Laptop jak na złość został wrednie zalany przez mojego ojca kawą! I czekaj tu sobie człowieku miesiąc na nowego... Anyway... Jestem! Piszę! Skromnie, bo skromnie, ale zawsze coś :D Miłego czytania! Obiecuję że następny post będzie lepszy!



Biel. Wszystko było białe. Czyżby to był jego koniec? Samobójcy trafiają jednak do nieba? Nie. To nie było to. Jeszcze żył. Czuł że ból rozrywa mu głowę. Gdyby był martwy to nie czułby bólu, prawda? Gdyby był martwy to nikt nie ściskałby jego dłoni, prawda? Nie. To nie była jedna z jego nieudanych prób odebrania sobie życia. Gdzie był?
YoonGi powoli odzyskiwał przytomność. Głowa bolała go niemiłosiernie, a światło było zbyt jasne. Nie pamiętał gdzie właściwie się znajduje. Powoli podniósł się i rozejrzał. Leżał w łóżku. Nie swoim. Szkolnym. Był u pielęgniarki. Spojrzał w swoje lewo. Tam na małym krzesełku przy jego łóżku spał HoSeok. Głowę miał wygiętą pod zdecydowanie niewygodnym dla nikogo kątem i ściskał jego dłoń. Starszy chłopak wyrwał dłoń z jego uścisku i delikatnie nim potrząsnął.
-Hobi…- zawołał cicho - Hobi wstawaj…
HoSeok otworzył leniwie najpierw jedno oko, po chwili podniósł głowę, a zaraz potem otworzył drugie oko. Z jego ust wyrwało się ciche westchnienie i zaczął zawzięcie masować swoją szyję.
-Hobi… Wszystko w porządku? - zapytał YoonGi przełykając ślinę.
-Hyung! - wrzasnął nagle młodszy - Hyung! Obudziłeś się! - Chłopak rzucił się na starszego i zamknął go w żelaznym uścisku, zanurzając nos w jego włosy - Hyung! Tak strasznie się o ciebie martwiłem!
-Co… Co się stało?
-Zemdlałeś w ubikacji. Kiedy… - HoSeok odsunął się lekko - rozmawialiśmy. - czuł się winny, przez to że za bardzo krzyczał na swojego przyjaciela - Przyniosłem cię tutaj. Pielęgniarka powiedziała, że straciłeś przytomność z powodu braku snu i ogólnego wycieńczenia… Powiedziała, że powinienem zabrać się do szpitala i przeprowadzić ogólne badania. Jin hyung zaraz tu będzie. Twój wychowawca do niego zadzwonił....
YoonGi wyrwał się z ramion HoSeoka. Jin nie mógł o niczym wiedzieć. Nie mógł się martwić. Miał już za dużo na głowie. Nie dość, że wychowywał młodszego brata, po śmierci ich rodziców, to jeszcze pracował praktycznie bez przerwy. NamJoon starał się im pomagać. Nawet pozwolił im u siebie zamieszkać. To było jak przyjęcie pod swój dach matki z dzieckiem. SeokJin i YoonGi byli mu za to wdzięczni, ale YoonGi wiedział, że nie może wiecznie mieszkać razem z nimi. Musiał się kiedyś usamodzielnić i miało to nadejść właśnie kiedy skończy swoje upragnione osiemnaście lat. Miał w planie znaleźć pracę i poszukać jakiegoś w miarę taniego mieszkania. Nie chciał być jeszcze większym ciężarem dla brata i jego chłopaka. Nie chciał nikogo martwić.
-Dlaczego go nie powstrzymałeś? - zapytał zdesperowany YoonGi - Dlaczego pozwoliłeś mu zadzwonić do hyunga? Dlaczego?!
Chciał płakać. Wiedział, że to głupie, ale czuł się bezsilny. Nie chciał być kłopotem.
-Hyung, to dla twojego dobra. Nie możesz tak żyć. Nie możesz. Ktoś musi ci pomóc. Jeśli Jin hyung nie dowiedziałby się o tym od wychowawcy, to dowiedziałby się o tym ode mnie. A ja powiedziałbym mu wszystko. Słyszysz? Wszystko. - odparł ze złością HoSeok - Twoje samodestrukcyjne działania muszą się skończyć! Nie rozumiesz, że nikt nie chce cię skrzywdzić? Ja chcę tylko twojego dobra....
YoonGi nie chciał tego słuchać. Nie mógł. Nie dlatego, że był upartym osłem, ale dlatego, że wiedział, że HoSeok ma rację. Ma rację ze wszystkim. Z tym, że jeśli dalej będzie prowadził taki tryb życia to kiedyś się nie obudzi. Z tym, że JiMin już się nim nie interesuje. Z tym, że jest głupi…
Wtedy usłyszeli krzyki po drugiej stronie drzwi, które otworzyły się gwałtownie. Do pokoju wpadł zdyszany JiMin, a wraz z nim JungKook. YoonGi nieświadomie odszukał w pościeli dłoń HoSeoka i ścisnął ją mocno, kiedy JiMin rzucił się mu na szyję.
-Hyung! Nic ci nie jest? - zapytał - Co się stało? Dlaczego tu jesteś?
JiMin odsunął się od najstarszego i złapał jego twarz w dłonie, delikatnie masując kciukami jego policzki. YoonGi uśmiechnął się lekko. To znów się działo. On znów zapominał o powodach dla których tu trafił i dał się zaślepić. Znów stawał się lalką do zabawy dla JiMina. Nie mógł na to nic poradzić kiedy czuł na swojej twarzy jego ciepły oddech, jego delikatne usta na swoich ustach i jego gładkie dłonie na swoich policzkach. Łzy wzbierały w jego oczach. Cichy szloch wyrwał się przez jego lekko rozchylone wargi.
-To twoja wina. - wybełkotał YoonGi wciągając powietrze niczym ryba - To twoja wina, że tu jestem.
Nie wiedział dlaczego te słowa z taką dziwną łatwością przedzierały się przez jego usta. Może to dlatego, że HoSeok tak mocno trzymał jego dłoń, albo dlatego, że JungKook był w tym samym pokoju. Wkrótce poczuł jak dłonie JiMina odrywają się od jego twarzy.
- O czym ty mówisz? - zapytał oszołomiony JiMin
- Mówi to co powinien powiedzieć już dawno temu. - wciął się HoSeok widząc, że YoonGi ma problem w wyduszeniem kolejnych słów
- A co ty możesz wiedzieć?! - warknął JiMin podnosząc się z łóżka i prostując
- Wiem tyle, że od kilku miesięcy zachowujesz się jak zwyczajny dupek i to mi wystarczy. - odpowiedział ze spokojem J-Hope, wciąż trzymając dłoń Sugi.
- Ja? Ja?! Co niby takiego zrobiłem?! - JiMin zrobił się cały czerwony
- Nie wiem… Może na przykład to, że zdradzasz hyunga z JungKookiem? Albo to, że masz czelność jeszcze go tu przyprowadzać? Albo to, że pozwalasz się temu gówniarzowi zachowywać jakby YoonGi hyung był kimś mniej ważnym od niego! Sam wybierz! - HoSeok wstał w krzesła i wyszedł na przeciw JiMina, który zaciskał swoje dłonie w pięści.
-Dlaczego nie zostawisz go w spokoju, kiedy masz JungKooka? Bawi cię zabawa uczuciami innych? Bawi cię to, że YoonGi jest przez ciebie na skraju załamania? Czego ty właściwie od niego chcesz, co? - HoSeok zapytał jak najciszej nachylając się do ucha młodszego.
-A ty? Dlaczego ciągle jesteś przy jego boku? Dlaczego ciągle przy nim tkwisz jak wierny piesek?
-Bo w przeciwieństwie do ciebie, zależy mi na jego szczęściu. Powiedz mi jedno… Czy ty kiedykolwiek szczerze powiedziałeś mu, że go kochasz?
JiMin uśmiechnął się przysuwając się bliżej HoSeoka, tak żeby wisieć nad jego ramieniem i patrzyć w załzawione oczy Sugi.
-Nigdy. Było fajnie patrzyć jak ślepo wierzy we wszystko co mu wmawiałem. - JiMin oznajmił najgłośniej jak potrafił, po czym odsunął się i stanął przy maknae.
HoSeok nie mógł już więcej wytrzymać. Rzucił się na JiMina i wymierzył mu cios prosto w szczękę. JiMin zachwiał się lekko, ale odzyskał równowagę.
-Uderzyłeś mnie… Z jego powodu? - JiMin wskazał ruchem głowy na YoonGiego. - Naprawdę chce ci się marnować energię na takiego kogoś?
HoSeok miał po raz drugi uderzyć, ale wtedy poczuł ramiona oplatające go w talii. Wiedział, że to YoonGi. Wiedział, że YoonGi nie chce żeby JiMinowi stała się krzywda. Wiedział też co kiedyś obiecał starszemu chłopakowi.
-Wyjdź. - rozkazał dyszący HoSeok
-Serio… Na końcu i tak zawsze jesteś dla wszystkich ciężarem, YoonGi! Zawsze.
-Wyjdź powiedziałem! - wrzasnął rozjuszony raz jeszcze
J-Hope patrzył jak JungKook wyciąga JiMina z pokoju, a potem jak drzwi zamykają się powoli. Wziął głęboki oddech i odwrócił się wciąż ściskany przez YoonGiego. Objął go bez słowa i pozwolił płakać. Gładził delikatnie jego włosy i co chwilę szeptał, że wszystko będzie dobrze. Nienawidził oglądać YoonGiego w takim stanie. Wykończonego i zapłakanego. Nienawidził mieć wrażenia, że starszy zaraz zniknie z jego objęć. Bał się go stracić. Wiedział, że teraz nastąpi ten cholernie długi rozdział w którym YoonGi będzie musiał dojść do siebie. Zacząć normalnie jeść i spać. Zapomnieć, o ile to możliwe, o tym co się wydarzyło.



PS: Obiecuję że Jinu przyjdzie jeszcze zrobić rozpierduchę :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz